Coronavirus, Quando finirà? Burioni: Pensiamo al presente. E propone Sud Corea come esempio

Quando finirà il coronavirus?
Roberto Burioni sostiene che ci si debba concentrare sul presente e suggerisce un approccio in stile Corea del Sud.

Come riporta l'”HuffPost“, Roberto Burioni è intervenuto al format “I Lunatici” su “Rai Radio 2” (qui il link) sull’attuale tema caldo, ovvero il coronavirus:

“Siamo in un momento decisivo, in un momento in cui dobbiamo continuare a rimanere in casa e a far sì che il virus non si trasmetta. Non si trasmette da solo. E’ l’unico modo che abbiamo per uscire da questa situazione. Per una volta, uno vale uno. Quello che fa ognuno di noi poi si riflette su tutti gli altri.”

La domanda più è in voga è “quando finirà?”

A questa domanda l’esperto risponde così:

“Cosa succederà in estate? Non ha senso fare qualunque previsioni. Non hanno senso previsioni ottimistiche, ma nemmeno quelle pessimistiche. Dobbiamo pensare al presente. L’estate è nelle nostre mani. Dobbiamo restare a casa. Ciò che accadrà d’estate dipenderà da quello che facciamo noi adesso. Se continuiamo a stare in giro a fregarcene, il virus non si fermerà. Se invece adesso continuiamo con un sacrificio, fermiamo parte grossa dell’epidemia e poi piano piano ricominciamo, non sono così pessimista. Comunque è impossibile ora fare previsioni. Viviamo alla giornata, fare programmi alla distanza non ha senso.”

Quando gli viene poi chiesta una disamina in generale, risponde così:

“Nessuno ha già gli anticorpi, tutti possono infettarsi. A prescindere dalla nazionalità. Qualcuno ha conseguenze gravi, qualcuno più fortunato ha conseguenze più lievi. Gli anziani vanno incontro a conseguenze più gravi, i bambini sono protetti e gli uomini si ammalano più delle donne. Tutti vengono infettati, tutti possono trasmettere il virus. Dobbiamo stare a casa per non infettarci e non infettare.

Trump? E’ molto ottimista, gli auguro di avere ragione, tutto qui. L’immunità di gregge di cui parlano in Gran Bretagna? Non si è mai raggiunta se non grazie a un vaccino, per nessuna malattia virale nella storia dell’uomo.”

Un approccio, quindi, totalmente diverso da quello espresso dal dott. Montanari nell’intervista rilasciataci (reperibile qui) e per le quali opinioni, espresse in diverse trasmissioni tv, è stato anche denunciato dall’associazione “Patto per la Scienza” (approfondimento al link).

Sul come secondo lui sia meglio affrontare la situazione, attraverso un tweet dal suo profilo il professore suggerisce un approccio in stile Corea del Sud (come citato sempre dall'”HuffPost” a questo link):

“La strada per tornare a una vita normale è questa. Molti test, tracciamento digitale dei contatti, isolamento rigoroso dei malati e dei sospetti.”

La Corea del Sud ha infatti attuato un enorme lavoro di smart tracking ed ha sviluppato una sorta di “cabina telefonica” dove poter testare in sicurezza le persone per il coronavirus in soli 7 minuti.

Il lavoro di smart tracking, in Italia, per essere attuato avrebbe probabilmente dei vincoli legati alla privacy delle persone.

(Foto da internet priva di copyright)

La Parola ai Lettori – Video del 2015 sul coronavirus: è lui o non è lui?

I social esplodono su un video del 2015. Secondo altri non si tratta dell’attuale coronavirus.
Ce ne hanno parlato i nostri lettori.

Una pioggia di notifiche. Questo è quanto sta arrivando in redazione da parte dei lettori.

Siamo partiti col mettere insieme i punti di vista di più autori ed ipotizzando degli scenari (approfondimento al link); alcuni li hanno ritenuti puramente fantascientifici, altri assolutamente logici.

Sono poi intervenuti i nostri lettori (approfondimento al link) ed infine ne abbiamo parlato con il dott. Stefano Montanari (intervista al link).

Oggi mail e messenger sono presi d’assedio dai nostri lettori. Molti di loro ci segnalano un video andato in onda nel 2015 su “TGR Leonardo” e che, ascoltandolo, ci riporta dritti dritti ai nostri giorni: il video è stato pubblicato anche da “AnsaVideo” ed è reperibile qui.

Altri lettori, assieme al video, ci hanno segnalato la connessione con l’impianto dell’Istituto di Virologia afferente all’Accademia Cinese delle Scienze, cioè laboratorio sanitario specializzato nello studio di agenti patogeni legati a malattie infettive fulminanti, la cui “mission” istituzionale è lo sviluppo di antidoti e vaccini contro virus ad alta diffusione (accedendo al link cliccare su “guarda tutto”).

Dall’altra parte, arriva la segnalazione dell’articolo di “Open” (reperibile al link) in cui si sostiene che il virus del video non sia l’attuale coronavirus.

Lo stesso articolo riporta che il tema era già stato discusso in una precedente occasione (reperibile qui), dove si citava un articolo del “Nature” (reperibile qui); lo stesso articolo che, tra l’altro, era già stato oggetto di contesa da parte dei nostri lettori (come visto sopra): qualcuno lo segnalava come fonte a favore del fatto che il coronavirus non sia nato in laboratorio, altri ne mettevano in discussione la credibilità a causa del conflitto d’interessi tra l’autore dell’articolo e l’azienda in cui si è svolto lo studio, come la rivista stessa segnala nei “commenti etici” in calce alla pubblicazione.

(Si ringraziano, in particolare, per i contributi M. C., G. P., G. D. A., M. G., D. P. e A. L., che ci scrivono da Italia, Polonia e Germania).

Coronavirus, Montanari: Szczepionka to wielki przekręt

Co to jest? jak to działa? dlaczego jesteśmy w stanie zagrożenia i co się za tym kryje?
Stefano Montanari kompleksowo wyjaśnia kwestie związane z koronawirusem.

(Tłumaczenie Magda Żymła)
(Włoska wersja na link)
(Angielska wersja na link – Tłumaczenie Jolanta Micinska – Hercog)

Gorącym tematem tego okresu jest, na pewno, koronawirus.

Niewidzialny i przebiegły wróg, który spowodował, że świat się zatrzymał.

Próbowaliśmy wyobrazić sobie, co może się za tym kryć (więcej informacji pod linkiem), a także zaangażowaliśmy naszych czytelników (więcej informacji pod linkiem).

Dziś na pierwszy plan wysuwa się jeden z czołowych ekspertów w tej dziedzinie: dr Stefano Montanari, nanopatolog, profesor w Centrum Steliora w Genewie, autor kilku patentów w dziedzinie kardiochirurgii, chirurgii naczyniowej, pneumologii oraz projektant systemów i urządzeń dla elektrofizjologii, dyrektor naukowy laboratorium Nanodiagnostyki w Modenie, wykładowca kilku krajowych i międzynarodowych studiów master, autor licznych publikacji naukowych, były konsultant Prokuratury i Włoskiego Obserwatorium Wojskowego. Stale współpracuje, w zakresie publikacji, z żoną Antoniettą Gatti, która od 2012 roku wpisana jest na listę 32 najlepszych naukowców na świecie i to z nią, ponad dwadzieścia lat temu, pracowali odkrywcy chorób i zaburzeń mikro- i nanoproszkowych.

Doktorze Montanari, co to za koronawirus, który tak bardzo nas przeraża?

“Jest to łańcuch chemiczny należący do rodziny koronawirusów, których są tysiące; wystarczy pomyśleć, że zwykłe przeziębienie jest zazwyczaj spowodowane przez koronawirus; jest to wirus wysoce infekcyjny (a więc zaraźliwy), ale zwykle jest nieszkodliwy – u przeważającej większości ludzi pozbawiony jakichkolwiek objawów (najprawdopodobniej teraz, kiedy rozmawiamy, sami mamy koronawirusa i tak ma przynajmniej połowa populacji włoskiej).

W rzeczywistości jest to nowy wirus grypy, który ma tę cechę, że atakuje płuca i dlatego w sposób patologiczny dotyka osoby starsze, palaczy i osoby, które mają już wcześniejsze dolegliwości, a zatem oprócz tego, że cierpią na jakieś jednostki chorobowe, przyjmują również pewne leki, na przykład na nadciśnienie. Ogólnie rzecz biorąc, zdrowi ludzie w ogóle nie są dotknięci tym wirusem, który, powtarzam, staje się wszechobecny i bardzo normalny, podobnie jak ogromna liczba innych wirusów.”

I gdzie się narodził?

“O tym słyszałem wszystko i przeciwieństwo wszystkiego; kiedy słyszę, że zaczęło się od nietoperzy czy węży, śmieję się i myślę, że tęsknimy tylko za jednorożcem.

Nie wiem skąd się to wzięło, tylko kilka osób na świecie ma taką wiedzę, ale wirusy takie jak ten są bardzo łatwe do zmodyfikowania, wymieszania, przerobienia w laboratorium… może się zdarzyć, że wydostanie się z laboratorium przez pomyłkę lub celowo. Na pewno nie sam, jak mógłby to zakładać były minister zdrowia Lorenzin, gdy mówił, że wirusy pełzają i skaczą.”


Mówi Pan, że to wirus, który sam w sobie nie stanowi żadnego problemu, ale ludzie we Włoszech umierają w większej liczbie niż w Chinach, pomyślmy na przykład o Bergamo. Skoro tak Pan mówi, to skąd te wszystkie zgony?

“Proszę spojrzeć, tak to działa: wypełniamy ludzi, zwłaszcza starszych, szczepionkami przeciwko grypie i osłabiamy i tak już słabe ciała. Dzieje się tak dlatego, że za pomocą szczepionki zamierzamy wstrzyknąć do organizmu stary wirus (celem powinno być stworzenie przeciwciał), ale nie ma żadnych szczepionek na grypę i dlatego nie robimy nic poza osłabieniem organizmu i poddaniem go nowej grypie (nawet nowemu koronawirusowi), a ponadto, stary wirus został wstrzyknięty do organizmu, więc masz w sumie dwie możliwe grypy w już i tak przemęczonym ciele.  BBC, brytyjski nadawca państwowy, wyemitował raport mówiący, że osoby zaszczepione przeciwko grypie muszą pozostać w izolacji przez 12 tygodni (dostępny pod linkiem). Wydaje mi się, że to już może dać do myślenia. Jeśli weźmiemy oficjalne liczby Wyższego Instytutu Zdrowia, zobaczymy, że zmarli “z” koronawirusem, to 3 osoby i osobiście mam wątpliwości co do tych 3; ponadto, jeśli zwrócimy uwagę, zauważymy, że mapa zmarłych pokrywa się z mapą przeprowadzonych szczepień. Im większa gęstość osób zaszczepionych, tym większa gęstość osób zakażonych wirusem. Oficjalne dane są jednoznaczne: osoby umierające były dotknięte innymi potencjalnie śmiertelnymi chorobami, a często nawet więcej niż jedną. Dlatego mówimy, że ludzie umierają “z” koronawirusem, a nie “z powodu” koronawirusa.

Na koniec podkreślam, że liczba zgonów, jest taka sama jak każdego roku z powodu normalnej grypy, co dowodzi, że koronawirus nie zwiększył śmiertelności.”

Proszę pozwolić mi zrozumieć: jeżeli problemem nie jest sam wirus, ponieważ nie jest on śmiertelny, to znaczy, że problemem jest włoska opieka zdrowotna. Czy tak mam to traktować?

“Właśnie tak! Problem polega na tym, że nie jesteśmy przygotowani na tyle przypadków zachorowań na choroby płuc; a nie jesteśmy, ponieważ nasi politycy w ciągu ostatnich 10 lat również nie byli przygotowani. W ciągu ostatniej dekady jedynie osłabiliśmy opiekę zdrowotną poprzez zmniejszenie liczby szpitali, personelu, maszyn i urządzeń. Dzisiaj potrzebujemy respiratorów i nie mamy ich. Ponadto ograniczamy edukację, tym samym nie jesteśmy w stanie wyszkolić personelu medycznego do właściwego poziomu ani utrzymać go we Włoszech z powodu dewaluacji pracy, a także nie dostarczamy materiałów potrzebnych lekarzom do wykonywania ich pracy. Mamy mniej niż 4 placówki intensywnej terapii na 1000 mieszkańców: to skandal.

Dodajmy na koniec system powszechnej korupcji, który wiąże się z dwoma problemami; po pierwsze: za produkt, który normalnie kosztuje 10, we Włoszech płacisz 20, wykorzystując niewłaściwie tę niewielką sumę, która jest do dyspozycji; po drugie: lekarze muszą wykonywać dyktaty reżimu, w przeciwnym razie zostaną pozbawieni prawa wykonywania zawodu… a oni też mają rodzinę do utrzymania.”

Mówi nam Pan, że problemem jest nieadekwatność systemu opieki zdrowotnej i tych, którzy zarządzali nim w ciągu ostatnich 10 lat. Jeśli tak jest, to czy oznacza to, że przepisy, które wprowadzili w zakresie zapobiegania są również błędne?

“Gorzej, często są to kompletne bzdury. Wystarczy pomyśleć o noszeniu rękawiczek: w ten sposób chronimy nasze “dobre” grzyby i bakterie przed kontaktem z wirusem i zwalczaniem go; w tych rękawiczkach nasączonych wirusem idziemy i dotykamy ubrań, pieniędzy, powierzchni itp., rozsiewając wszędzie wirusa. Maski są bezużyteczne, ponieważ wirus jest w stanie wejść w ogromnych ilościach do komórki, której rząd wielkości, to kilka tysięcznych części milimetra; wyobraźmy sobie, co maska może zrobić, aby zadziałać na takich rozmiarach: nic!

Mówią nam, aby pozostać w domu, kiedy musimy wyjść na zewnątrz, ponieważ słońce jest niezbędne, daje nam możliwość metabolizmu witaminy D, która jest potrzebna dla naszego układu odpornościowego. A jazda na motocyklu, która zawsze była zalecana w celu utrzymania dobrego stanu zdrowia, jest nawet zakazana na mocy dekretu. Krótko mówiąc, przepisy te przygotowują organizm do przyjęcia nie tylko tego wirusa, ale w rzeczywistości wielu patogenów. Bez uwzględnienia tego wszystkiego, co jest nieodłącznie związane z depresją, nastrojem i strachem: wszystkiego, co ma odwrotny skutek od tego, czego potrzebujemy, aby ciało zareagowało. Kiedy na początku lat siedemdziesiątych pracowałem przez jakiś czas w Szwecji, naczelny lekarz powiedział do mnie: “Widzisz, tutaj umiera ten, kto chce umrzeć, a ten, który chce żyć, przeżywa, a to robi całą różnicę.”

Wracając do szczepionek, o ile dobrze rozumiem, czy zastrzyki grypy są jakimś rodzajem oszustwa?

“Nie jest to rodzaj przekrętu, to prawdziwy fałsz. Szczepionkę można zdefiniować jako taką tylko na choroby, które dają odporność (odra, różyczka, ospa wietrzna itp.), a nie na przeziębienie czy grypę; byłem uczniem Luigiego Di Bella i powiedział, że wyleczona grypa trwa siedem dni, a niewyleczona trwa tydzień. Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej.

A jeszcze gorsze są te uniwersalne szczepionki, które stały się obowiązkowe dla dzieci i bez których nie mogą chodzić do szkoły. Skoro szczepionka ma zapobiegać chorobie, to dlaczego tak bardzo martwić się o dzieci, które tego nie robią? Ci, którzy są szczepieni, powinni być bezpieczni… ale najwyraźniej nie są i domaga się zaszczepienia każdego, poza wszelką kontrolą, ponieważ każde szczepienie oznacza pieniądze. Pieniądze dla firm farmaceutycznych, z wartością dodaną, którą nie może pochwalić się żaden produkt na świecie, aż do jałmużny, którą lekarze haniebnie akceptują: kilka euro za każdy wykonany zastrzyk.

Ale powiem wam więcej: szczepionki są z mocy prawa zwolnione z wszelkich prób, eksperymentowania i od co najmniej 33 lat nie były nawet poważnie testowane;

A jakby tego było mało, szczepionki są jedynym produktem na świecie, za który nie ponosi się żadnej odpowiedzialności cywilnej ani karnej: to prawda, że jeśli szczepionka stwarza jakiekolwiek problemy dla zaszczepionej osoby, to otrzymuje ona odszkodowanie, ale płaci za to Ministerstwo Zdrowia, a nie przedsiębiorca, który zarejestrował szczepionkę. Dodajmy, że ci, którzy istnieją w biznesie szczepionek nie mają najmniejszych kłopotów ze znalezieniem klientów, ponieważ jest się  po prostu zobowiązanym do bycia nabywcą, a reklamę zapewnia państwo.

Jeśli prawidłowo nadążam za Pana tokiem rozumowania, to myślę, że jeśli szczepionki przeciwko grypie są oszustwem, to szczepionka przeciwko koronawirusowi może być kolosalną aferą.

“Oczywiście! Wkrótce z Izraela i/lub jakiejś wielkiej firmy farmaceutycznej wyjdzie trochę pomyj i te pomyje zostaną przekazane jako szczepionka przeciwko koronawirusowi. Zdefiniowanie jej jako takiej, ponieważ epidemia ma charakter globalny, zmusi 7,5 miliarda ludzi do zaszczepienia się: tak jak w przypadku wielu innych szczepionek, przedsiębiorca nie będzie musiał nawet tracić czasu na szukanie swoich klientów, ponieważ każdy będzie zmuszony nim być. Różnica jest w liczbach.”

Więc pandemia koronawirusa  jest ustawiona? Czy to dlatego nie zamknęli giełd (więcej na ten link)?

“To jedno wielkie oszustwo. Proszę pomyśleć, że w 2017 r. wydano obligacje, które stawiają na ciekawą infekcję koronawirusową, która miałaby miejsce między 2020 a 2021 r.: ile pieniędzy można było zarobić? kto postawił na takie pozornie nieprawdopodobne wydarzenie jak to ?

Następnie proszę pomyśleć, ile pieniędzy firmy tracą na giełdzie każdego dnia. Weźmy jednak praktyczny przykład: masz pizzerię, ale masz obowiązek utrzymywania jej w zamknięciu i dlatego nie zarabiasz na niej, ale w międzyczasie musisz płacić czynsz, opłacić personel, rachunki, podatki, hipotekę, jeśli ją masz, zapasy żywności tracą swój termin przydatności do spożycia i musisz kupić nowe. Czas mija i tak naprawdę nie wiemy, jak długo potrwa kwarantanna, ale zjednoczone środowiska ciągle nam mówią, że to będzie trwało coraz dłużej (mówimy już o październiku); w międzyczasie, zostając w domu, wpada się w depresję i strach. Przyjeżdża miły facet i oferuje zakup pizzerii za 1000 euro: oczywiście sprzedajesz ją natychmiast, aby uwolnić się od kosztów i ryzyka, uważając jednocześnie kupującego za świętego.

Ten sam przykład jest powtarzany na przedsiębiorstwach: po zakończeniu epidemii mała grupa ludzi kupi wszystko i zrobi to za śmiesznie niską cenę, może nawet zostaną uznani jako święci lub bohaterowie”.

Wreszcie, nieco osobiste pytanie: czy to prawda, że sprzedał Pan swój dom, aby zebrać fundusze na badania? I czy to prawda, że zabrano Panu niezbędne narzędzie do badań?

“To prawda. Ale prawdą jest również to, że nie zrobiłbym tego ponownie, biorąc pod uwagę sposób, w jaki nas traktują i to, co właśnie zobaczyliśmy: ludzie nie zasługują na to poświęcenie. Co do narzędzia, mikroskopu elektronowego, zabrali nam go dziesięć lat temu. Zbiórka pieniędzy, która została zorganizowana w celu zakupu, przynosi rozczarowujące rezultaty, i dlatego też powtarzam, że ludzie na nic nie zasługują.”

Coronavirus, Montanari: la grande truffa è il vaccino

Cos’è, come funziona, perché siamo in emergenza e cosa c’è veramente dietro.
Stefano Montanari ci spiega il coronavirus a 360°.

Il tema caldo di questo periodo è, sicuramente, il coronavirus.

Un nemico invisibile e subdolo che ha calato il sipario a cielo aperto sul mondo intero.

Abbiamo provato ad immaginare cosa ci possa essere dietro (approfondimento al link), facendo intervenire anche i nostri lettori (approfondimento al link).

Oggi, facciamo intervenire sulla questione uno dei massimi esperti in materia: il dott. Stefano Montanari, nanopatologo, professore presso il Centro Stelior di Ginevra, autore di diversi brevetti nel campo della cardiochirurgia, della chirurgia vascolare, della pneumologia e progettista di sistemi ed apparecchiature per l’elettrofisiologia, direttore scientifico del laboratorio Nanodiagnostics di Modena, docente in diversi master nazionali ed internazionali, è autore di numerose pubblicazioni scientifiche, già consulente per Procure della Repubblica e dell’Osservatorio Militare Italiano. Collabora costantemente in pubblicazioni con la moglie Antonietta Gatti, dal 2012 inserita nella lista dei 32 migliori scienziati al mondo, con la quale sono stati gli scopritori delle malattie e patologie da micro e nanopolveri oltre vent’anni fa.

Dott. Montanari, cos’è il coronavirus che tanto ci sta spaventando?

“È una catena chimica appartenente alla famiglia dei coronavirus, dei quali ce ne sono a migliaia, basti pensare che un banale raffreddore di solito è dovuto ad un coronavirus; è un virus altamente infettivo (quindi contagioso) ma che è solitamente innocuo, tanto da rimanere privo di qualunque sintomatologia nella stragrande maggioranza delle persone (molto probabilmente ora, mentre parliamo, noi stessi abbiamo il coronavirus e così come noi almeno la metà della popolazione italiana, ma non ci fa nulla). Di fatto è un virus influenzale nuovo che ha la peculiarità di attaccare i polmoni ed è per questo motivo che va a colpire in maniera patologica le persone anziane, i fumatori e le persone che hanno già problemi pregressi e che quindi, oltre ad avere determinati problemi, stanno assumendo determinati farmaci, per esempio certi ipertensivi. Parlando in generale, le persone sane non subiscono assolutamente danni da questo virus che, ripeto, sta diventando ubiquo e normalissimo, esattamente come un numero enorme di altri virus.

E dove nasce?

“In merito a questo si è sentito tutto ed il contrario di tutto; quando sento dire che è partito dai pipistrelli o dai serpenti mi viene da ridere e penso che ci manchi solo l’unicorno.

Da dove sia nato non lo so, lo sanno solo in pochi al mondo, ma virus del genere sono molto facili da modificare, pasticciare, modificare in laboratorio…poi magari capita che esca dal laboratorio, per errore o volutamente. Di certo non autonomamente come potrebbe ipotizzare l’ex Ministro della Salute Lorenzin, quando diceva che i virus strisciano e saltellano.”

Dice che è un virus che da solo non dà alcun problema, ma la gente in Italia sta morendo più che in Cina, pensiamo a Bergamo, ad esempio. Se è come dice lei, perché tutti questi morti?

“Guardi, funziona così: riempiamo di vaccini antinfluenzali le persone, soprattutto gli anziani, ed andiamo ad indebolire dei corpi già deboli. Questo perché con il vaccino si va ad iniettare nel corpo il vecchio virus (il fine dovrebbe essere quello di creare gli anticorpi) ma non esistono vaccini per l’influenza e quindi non si fa altro che rendere il corpo più debole e soggetto alla nuova influenza (anche il nuovo coronavirus) ed in più si è iniettato nel corpo il vecchio virus: si ha dunque il totale di due possibili influenze in un corpo già precario. La BBC, l’emittente di stato britannica, ha mandato in onda un servizio in cui dice che chi si è vaccinato contro l’influenza deve restare in isolamento 12 settimane (reperibile al link). Mi pare che già questo possa essere qualcosa su cui meditare. Se prendiamo i numeri ufficiali dell’Istituto Superiore della Sanità, vediamo che i morti “di” coronavirus sono 3 e personalmente avanzo dubbi anche su quei 3; inoltre, se lei ci fa caso, noterà che la mappa dei morti coincide con quella dei vaccini effettuati. Più alta è la densità dei vaccinati e più alta è quella degli infettati dal virus. I dati ufficiali sono chiari: chi muore era affetto da altre patologie potenzialmente mortali e, spesso, più di una. Per questo diciamo che si muore “con” coronavirus e non “di” coronavirus. Infine, sottolineo che il numero di morti, comunque si voglia attribuire la causa senza, peraltro erroneamente, fare differenza tra causa e concausa, è lo stesso che ogni anno abbiamo a causa della normale influenza, a riprova che il coronavirus non ha innalzato il tasso di mortalità.”

Mi faccia capire: se il problema non è il virus in sé in quanto non mortale, allora significa che il problema è la sanità italiana. Capisco bene?

“Esatto! Il problema è che non siamo preparati per un’emergenza polmonare; e non lo siamo perché i nostri politici degli ultimi 10 anni erano a loro volta impreparati. Negli ultimi 10 anni non si è fatto che tagliare sulla sanità riducendo il numero degli ospedali, degli addetti, dei macchinari e delle attrezzature. Ad oggi abbiamo necessità di respiratori e non ne disponiamo. In più tagliamo sull’istruzione, non riuscendo quindi a formare personale medico all’altezza o a trattenerlo in Italia a causa della svalutazione del lavoro e, appunto, non fornendogli il materiale di cui i medici necessitano per fare il loro lavoro. Abbiamo meno di 4 posti di terapia intensiva ogni 1000 abitanti: uno scandalo.

Ci aggiunga, infine, un sistema di corruzione capillare che comporta due problemi: il primo, che un prodotto che normalmente costa 10, in Italia lo si va a pagare 20 usando male quei pochi soldi che ci sono; il secondo, che i medici devono eseguire i diktat del Regime altrimenti vengono radiati dall’ordine con la conseguenza di non poter più esercitare la professione…ma anche loro hanno una famiglia da mantenere.”

Ci sta dicendo che il problema è l’inadeguatezza del sistema sanitario e di chi negli ultimi 10 anni l’ha gestito. Se è così, significa che anche le disposizioni che ci hanno dato a livello di prevenzione sono errate?

“Peggio, spesso sono delle autentiche stupidaggini. Pensi al solo fatto di indossare i guanti: così facendo impediamo ai nostri funghi ed ai nostri batteri “buoni” di entrare in contatto con il virus e combatterlo; con quei guanti zuppi di virus incontrastato, poi, andiamo a toccare vestiti, soldi, superfici, eccetera seminando il virus ovunque. Le mascherine sono inutili perché un virus è capace di entrare in quantità enormi in una cellula, che è grande qualche millesimo di millimetro: si figuri cosa può fare una mascherina per agire su dimensioni del genere: niente!

Ci dicono di stare chiusi in casa quando invece serve uscire perché il sole è indispensabile, ci dà la possibilità di metabolizzare la vitamina D, indispensabile per il nostro sistema immunitario. E il moto, da sempre raccomandato per mantenere un buono stato di salute, viene addirittura vietato per decreto. Insomma, quelle disposizioni preparano l’organismo a ricevere indifeso non solo quel virus ma, di fatto, tantissimi patogeni. Senza poi considerare tutto quello che è inerente alla depressione, all’umore ed alla paura: tutte cose che hanno effetto contrario rispetto a quello che ci serve per far reagire l’organismo. Quando, all’inizio degli anni Settanta, lavorai per un certo periodo in Svezia il primario mi disse: “Vedi, qui muore chi vuole morire e sopravvive chi vuole vivere, e questo fa tanta differenza.”

Facendo un passo indietro e tornando ai vaccini, se ben capisco, quelli influenzali sono una sorta di truffa?

“Non una sorta: un’autentica truffa. Il vaccino può essere definito tale solo per malattie che danno immunità (morbillo, rosolia, varicella, eccetera), non per un raffreddore o un’influenza: sono stato allievo di Luigi Di Bella e lui diceva che un’influenza curata dura sette giorni, una non curata dura una settimana. Se la malattia reale non conferisce immunità, è assurdo sperare che lo possa fare un vaccino che altro non è se non la malattia in forma attenuata.

Ed ancora peggio sono quei vaccini polivalenti resi obbligatori ai bimbi e senza i quali non possono andare a scuola. Se un vaccino fosse tale, cioè prevenisse la malattia, perché preoccuparsi tanto dei bambini che non lo fanno? Chi si vaccina dovrebbe essere al sicuro…ma evidentemente non lo è e si pretende di vaccinare chiunque, al di fuori di ogni controllo, perché ogni vaccinazione praticata significa soldi. Soldi per le case farmaceutiche, e con un valore aggiunto che nessun prodotto al mondo può vantare, giù fino alle elemosine che i medici vergognosamente accettano: qualche euro per ogni iniezione praticata.

Ma le dirò di più: i vaccini sono per legge esenti da qualunque sperimentazione e da almeno 33 anni non vengono nemmeno controllati sul serio; come se non bastasse, i vaccini sono l’unico prodotto al mondo a non avere responsabilità né civile né penale: è vero che se un vaccino crea problemi ad una persona questa viene risarcita, ma a farlo è il Ministero della Salute e non l’imprenditore che ha registrato il vaccino. Aggiunga che chi è nel business dei vaccini non ha nemmeno la seccatura di doversi cercare clienti, perché quelli sono obbligati ad esserlo o, comunque, a fare pubblicità provvede lo stato.”

Se la seguo correttamente, mi viene da pensare che se i vaccini influenzali sono una truffa, un vaccino sul coronavirus potrebbe essere la truffa delle truffe, un affare colossale.

“Certo! A breve uscirà una qualche brodaglia da Israele e/o da qualche grande compagnia farmaceutica e la medesima brodaglia verrà spacciata per il vaccino contro il coronavirus. Definendola tale, visto che l’epidemia è globale, obbligheranno 7 miliardi e mezzo di persone a vaccinarsi: come per tanti altri vaccini, l’imprenditore non dovrà nemmeno perdere tempo a cercare i suoi clienti perché tutti saranno obbligati ad esserlo. La differenza la fanno i numeri.”

Ma allora la pandemia di coronavirus è tutta una montatura? È forse per questo motivo che non hanno chiuse le Borse (approfondimento al link)?

“Una grandissima montatura. Pensi che nel 2017 sono usciti dei bond, ovvero delle obbligazioni, che scommettevano su una curiosa infezione da coronavirus che si sarebbe svolta tra il 2020 ed il 2021: pensi a quanti soldi può aver fatto chi ha scommesso su un evento così apparentemente improbabile come questo.

Poi pensi a quanti soldi perdono in Borsa ogni giorno le aziende. Ma facciamo un esempio pratico: lei ha una pizzeria ma è obbligato a tenerla chiusa e, quindi, non fa reddito; nel frattempo però deve pagare l’affitto, il personale, le bollette, le tasse, un mutuo se ce l’ha, le scorte di cibo scadranno e dovrà ricomprarle nuove. Passa il tempo e di fatto non si sa per quanto andrà avanti la quarantena ma a reti unificate continuano a dirci che la cosa durerà sempre di più (già si parla di ottobre); lei intanto, stando a casa, si deprime ed ha paura. Arriva un bel tipo e si offre di comprarle la pizzeria per 1000 euro: lei ovviamente la venderà subito per togliersi costi e rischi, ritenendo pure l’acquirente un santo.

Lo stesso esempio lo replichi sulle aziende: una volta passata l’epidemia, un ristretto gruppo di persone avrà comprato tutto e lo avrà fatto ad una cifra irrisoria, magari passando pure per santo o per eroe.”

Infine, una domanda un po’ personale: è vero che ha venduto la casa per dare fondi alla ricerca? Ed è vero che le hanno portato via lo strumento essenziale per la ricerca?

“È vero. Ma è altrettanto vero che non lo rifarei, visto il trattamento che ci stanno riservando e che abbiamo appena visto: quel sacrificio la gente non lo merita. Per ciò che riguarda lo strumento, un microscopio elettronico, ce lo portarono via dieci anni fa. La raccolta fondi messa in atto per comprarne uno sta dando risultati deludenti, e anche per questo le dico che la gente non merita niente.”

(Versione polacca a cura di  Magda Żymła al link)
(Versione inglese a cura di Jolanta Micinska – Hercog al link)

Coronavirus, l’Italia sapeva ma non è intervenuta?

L’Italia sapeva e non ha fatto niente?
Si parla di un rapporto dell’intelligence che Conte avrebbe sottovalutato.
Macron nella stessa posizione.

Il governo sapeva ma non ha fatto niente, perché ha sottovalutato il problema.

Questo è quanto riporta “Libero” (reperibile al link), citando a sua volta la “Fox News”; secondo quest’ultima il governo Conte avrebbe ricevuto dei rapporti di intelligence poco dopo lo scoppio dell’epidemia in Cina, ma li avrebbe sottovalutati perché il pensiero regnante era che “il coronavirus fosse un problema cinese e non sarebbe arrivato fin qui”.

La fonte di “Fox News”, a sua volta, sarebbe un esperto di sicurezza che fa base a Roma e che avrebbe ovviamente chiesto di mantenere l’anonimato in quanto non autorizzato a parlare in pubblico della questione.

La cosa troverebbe conferma nella delibera del Consiglio dei Ministri del 31 gennaio 2020 e pubblicato sulla Gazzetta Ufficiale (reperibile al link), in cui in estrema sintesi si cita l’allarme lanciato dall’Oms e si decreta lo stato di allarme per l’incolumità pubblica e privata a causa di agenti virali.

Il ritardo dell’introduzione delle misure di sicurezza, poi, confermerebbe il fatto che il governo abbia sottovalutato il problema (approfondimento al link), lanciando campagne come “#abbracciauncinese” piuttosto che invitando le persone ad andare a mangiare nei ristoranti cinesi, in quanto il vero problema era il razzismo e non il virus.

Le stesse accuse arrivano anche a Macron, in Francia, dove l’ex ministra della Sanità Agnès Buzyn, come riportato da “Il Giornale” riprendendo a sua volta “Le Monde” (approfondimento al link) ha dichiarato:

“Avremmo dovuto annullare tutto, le elezioni di domenica sono state una buffonata. Quando ho lasciato il ministero (per la candidatura a sindaca di Parigi) piangevo perché sapevo che l’onda dello tsunami era davanti a noi. L’11 gennaio ho inviato un messaggio al presidente Macron per informarlo del coronavirus. Ora l’ospedale ha bisogno di me. Ci saranno migliaia di morti”.

Se tutti sapevano, perché nessuno ha fatto niente? (approfondimento al link)