Marketing wewnętrzny – strategiczna dźwignia dla firmy i pracowników

Marketing wewnętrzny: bardzo potężne narzędzie, o którym firmy często zapominają.
Rozmawialiśmy o tym z Mariuszem Wróblem.

Narzędzie, które jest często lekceważone lub niedoceniane, ale który w rzeczywistości ma duży wpływ na firmę zarówno z punktu widzenia kosztów, jak i atmosfery.

Marketing wewnętrzny, choć uwarunkowany polityką wynagrodzeń, jeśli jest umiejętnie stosowany, może dawać ogromne korzyści. Należy pamiętać, że wzajemna satysfakcja między firmą a pracownikami jest jednym z kluczy do sukcesu, ponieważ przyczynia się do tworzenia koła sukcesu. Mówimy nie tylko o podwyżkach płac, ale także o zaangażowaniu, poczuciu przynależności, dobrobycie i relacjach międzyludzkich, które generują wartość dodaną, pozytywnie wpływając na procesy zaangażowania, utrzymania i budowania wizerunku pracodawcy.

Wszystko to prowadzi do większej satysfakcji pracowników, którzy będą pracować z większym entuzjazmem (większa uwaga i jakość, skłonność do dłuższego zatrzymywania się w pracy w razie potrzeby, zaangażowania itp.), A także do obniżenia kosztów firma (niższa rotacja pracowników, niższe obowiązkowe koszty szkoleń z powodu mniejszej rotacji pracowników, niższe napięcia w związkach zawodowych, wyższa wydajność itp.)

W szczególności marketing wewnętrzny jest użyteczny i zyskowny w tych kontekstach, w których gospodarka przeżywa boom i bardzo trudno jest zatrzymać talenty i pracowników bez ponoszenia nadmiernych kosztów.

Jednym z takich kontekstów jest Polska, gdzie gospodarka dosłownie galopowała od około dekady, do tego stopnia, że ​​kraj rozwijający się awansował ostatnio do krajów uprzemysłowionych, a stopa bezrobocia wynosi około 2%. (zatrudniono około 3 milionów ukraińskich pracowników, aby poradzić sobie ze wskaźnikami produkcji).

Właśnie w Polsce rozmawialiśmy o tym z Mariuszem Wróblem, kierownikiem logistyki, pracującym od 15 lat w zakładzie produkcyjnym, gdzie koordynuje i zarządza zespołem 28 Ludźmi zaangażowanymi 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.

Tempo, na jakie narażeni są Twoi pracownic jest rażące, szczególnie w kontekście takim jak polski rynek, w którym nie brakuje ofert pracy, a pokusa zmiany firmy lub stylu życia jest zawsze wysoka.

Jak utrzymujesz członków swojego zespołu?

Tak jak zaznaczyłeś wcześniej, ciężko jest utrzymać pracownika w szczególności na tak szybko rozwijającym się rynku pracy jakim jest Polska, gdzie pęd ciągłego rozwoju, zmian, nowych koncepcji zarządzania i generowania innowacji jest bardzo szeroki.

Kluczem do sukcesu jest nowoczesne podejście w zarządzaniu personelem poprzez zastosowanie marketingu wewnętrznego. Aby utrzymać członków zespołu zastosowałem cztery zasadnicze czynniki jakim jest integracja, komunikacja, motywacja i szkolenia. Tylko zastosowanie wszystkich czterech zasad na każdym szczeblu organizacji prowadzi do sukcesu. Zauważ, że wszystkie cztery punkty są z sobą połączone, integracja prowadzi do komunikacji, komunikacja w rękach dobrego managera staję się narzędziem motywacyjnym dla zespołu, gdzie szkolenie wewnętrzne staję się wynikiem pozostałych czynników. Wiadomo, że motywacja i szkolenia zewnętrzne  bez wsparcia finansowego, jest jak brak jednego koła u wozu, chociaż posiadamy trzy  i tak nie pojedziemy.

Kluczowym punktem sukcesu jest także podejście indywidualne do naszego klienta wewnętrznego, jakim jest pracownik, a głównym narzędziem jest słuchanie ,  zrozumienie i merytoryczny feedback. Pracownik wtedy czuje, że jest ważnym ogniwem zakładu, ma wysokie poczucie identyfikacji i przynależności jest zadowolony z naszej usługi, co przekłada się na jakość postrzegania nas u klienta zewnętrznego”.

Jakich narzędzi używasz, co stosujesz?

Jedynym z głównych narzędzi które stosuję to ,,beczka wiedzy” pozwala zwiększyć kompetencję pracownika, rozwinąć system komunikacji w całym przedsiębiorstwie i poszerza integrację nie tylko między pracownikami niższego szczebla ale także grupą zarządzającą. Trzeba też zaznaczyć że każde narzędzie lean chociażby Kaizen, 5S, itd. zwiększa kulturę i transparentność pracy, daje szereg możliwości integracji i rozwoju ,pozwala tworzyć zespół a w dobrym zespole łatwiej utrzymać pracownika, tworzyć zdrowe relacje i warunki pracy.

Dodatkowym, “Naszym” rozwijającym się atutem w marketingu wewnętrznym, to tworzenie wspólnych celów zaczynających od pracowniczych i organizacyjnych, po strategiczne cele całego zakładu, a także wdrażamy działania w celu budowania dobrych, pozytywnych związków z firmą”.

Uważam to pytanie jako podstawowe narzędzia organizacyjne i procesowe każdego przedsiębiorstwa .Powinno być to normalnością w zarządzaniu na każdym szczeblu organizacji.

Czy Twoim zdaniem wyniki są rzeczywiście weryfikowalne?

Wszystko jest mierzalne i do weryfikacji, myślę że jeżeli klient zewnętrzny jest zadowolony to polityka marketingu wewnętrznego w zakładzie pracy  jest na wysokimi poziomie. Wystarczy spojrzeć na rotację pracowników, wyniki roczne zespołów czy satysfakcję klienta zewnętrznego, trzy kluczowe czynniki które pokażą prawdziwy obraz marketingu wewnętrznego w przedsiębiorstwie”.

Dlatego marketing wewnętrzny działa 360°, tworząc koło sukcesu zarówno dla firmy, jak i dla pracowników; jakie są dźwignie, aby lepiej nim zarządzać?

“Podsumowując kluczem marketingu wewnętrznego jest wparcie strategii przedsiębiorstwa i inicjowanie zmian wewnętrznych. Poprzez komunikację, integrację, motywację, rozwój i wysoką kulturę wewnętrzną organizacji.

Cel jest jeden, poprawa funkcjonowania przedsiębiorstwa”.

Manovra 2020: 6 miliardi di tasse occulte

Altro “parlar bene e razzolar male” del governo giallorosso: nella manovra 2020 sbucano tasse nascoste per 6 miliardi.

Continua il giochetto del governo giallorosso, fatto di belle parole alle quali però seguono fatti contrari.

È successo con la politica dei flussi migratori (approfondimento al link), con la restituzione dei salari non avvenuta, senza considerare che l’attuale governo è l’alleanza tra due forze che si erano giurato nemiche a vita. Ora tocca alle tasse.

Nella manovra 2020, infatti, non solo il governo si è dato un’immagine eroica per aver evitato l’aumento dell’iva derivante dalle clausole di salvaguardi messe dal Pd stesso, ha pure inserito ben 6 miliardi di euro di tasse senza citarle.

A riprova che le tasse sono reali, arriva il fatto che lo Stato le abbia già registrate nel proprio bilancio per quest’anno.

La voce più importante, che da sola vale circa 5 miliardi di euro, riguarda la stretta sulle compensazioni, che impedisce alla maggior parte dei contribuenti di utilizzare in compensazione i propri crediti d’imposta per gran parte del 2020; ne consegue che imposte che altrimenti sarebbero state compensate dai crediti vantati nei confronti dell’erario, dovranno invece essere effettivamente versate.

Altri 400 milioni sono invece inerenti l’abrogazione del super e dell’iper ammortamento; questo, però, avrà un impatto anche sugli investimenti in beni strumentali, disincentivandoli e diminuendo, da un lato, il ciclo economico di un’economia già in crisi, dall’altro, il processo di modernizzazione (cosa che stavo tra l’altro andando molto bene e non v’era senso di cancellare).

Arriva poi lo stop del regime forfettario, il quale impatto è tuttavia difficile da quantificare.

Non viene rinnovata la flat tax sulle locazioni immobiliari, vengono tagliate le detrazioni fiscali per i redditi più elevati e vengono unificate Imu e Tasi. Il tutto porterà ad un aumento delle imposte pari a 15 miliardi di euro.

La categoria più colpita risulta essere, ancora una volta, quella dei lavoratori autonomi, che dovranno vedersela anche con i maggiori costi dei nuovi adempimenti burocratici.

Chi invece trae beneficio dalla manovra 2020 sono, come sempre, le banche. Quella che viene continuamente spacciata come lotta all’evasione e che sta facendo chiudere quotidianamente decine di imprese per i motivi visti sopra, andrà ad alimentare sempre più le commissioni bancarie per via della sempre più spinta imposizione dei pagamenti elettronici.

Sembra davvero che a scrivere le leggi sia qualcuno che vuole il male del Paese.

Fca: accordo con la cinese Foxconn per l’elettrico

Dopo ‘accordo con Peugeot, Fca punto ad espandersi sul mercato cinese ed elettrico.

Neanche il tempo di sfiorare l’accordo per la fusione con Renault, poi sfumato e rimpiazzato da quello fatto con Peugeot, per forse tornare alla carica di Renault dopo le voci di divorzio tra la stessa Renault e NissanMitsubishi (approfondimento al link), che Fca fa registrare un altro accordo.

Con l’intento di rafforzarsi in due aree attualmente carenti, vale a dire il presidio nel mercato cinese e la produzione elettrica, Fca ha infatti ammesso di essere in contatto con la cinese Foxconn (precisamente Hon Hai Precision Ind. Co., Ltd.), al fine di costituire una joint venture paritetica per lo sviluppo e la produzione in Cina di veicoli elettrici di nuova generazione e l’ingresso nel business Internet of Vehicles.

Equita Sim commenta così l’ormai vicino accordo:

La notizia è potenzialmente positiva (previa verifica dei dettagli), in quanto aiuterebbe a colmare il ritardo nel segmento delle macchine elettriche e agevolerebbe la penetrazione nel mercato cinese, ad oggi marginale”.

Svolta green: altro “cetriolo” per l’Italia

Dalla svolta green altra fregatura per l’Italia: verserà 900 milioni per incassarne 364.
Alla Polonia 2 miliardi sui 7,5 totali.

L’Italia riceverà dall’Ue 364 milioni di euro per la svolta green.

Tutti contenti, dai sostenitori Gretini alle Sardine, ed una bella notizia, apparentemente.

I retroscena su Greta Thunberg li ha già svelati l’autore in un altro suo articolo (approfondimento al link), quelli inerenti alle politiche green si rimandato alle camuffate strategie tedesche, da sempre pro austerity, di fare spesa pubblica oltre che agli interessi dei grandi gruppi commerciali.

Il retroscena inerente ai fondi che l’Italia percepirà, invece, sta nel fatto che il Bel Paese verserà all’Europa per la tematica in questione la bellezza 900 milioni di euro.

Infatti, non è un retroscena nuovo quello che l’Italia sia un finanziatore netto dell’Unione europea. Per alimentare il fondo europeo che sarà utilizzato per la svolta green, tabella fonte ANSA alla mano l’Italia si porterà a casa un altro segno negativo (verserà 900 milioni di euro per riceverne 364, con un risultato netto di averci rimesso 536 milioni di euro).

Il tutto, per sentirsi inoltre dire che deve aumentare le tasse e tagliare i servizi “perché spende troppo”.

Ciò nonostante, le parole del ministro per gli Affari europei Enzo Amendola, sono state le seguenti:

Inizia il percorso per il Green Deal europeo che vede l’Italia protagonista. Il Fondo di 7,5 miliardi mira a garantire una transizione sociale giusta con ricadute positive per tutti gli Stati membri”.

Il totale del fondo, che prende il nome di Just Transition Fund, ammonta appunto a 7,5 miliardi di euro di cui 2 andranno alla Polonia, Paese già primo nella classifica dei finanziamenti ottenuti dall’Ue, a causa dell’ancora forte dipendenza industriale dal carbone. La quota di 2 miliardi sarebbe la soglia massima destinabile ad un unico Stato e, rapportato in percentuale, significherebbe il 26,7% dei totali 7,5 miliardi di euro.

Quanto alla quota di 364 milioni di euro che spetterà all’Italia e che saranno spalmati in 7 anni, il ministro Amendola continua:

La cifra potrà salire ad 1,3 miliardi grazie alla leva finanziaria derivante dall’investimento di questo budget, stando ai calcoli dell’Unione europea”.

Usando il condizionale e parlando di leve finanziarie, parliamo di dati stimati, presunti e/o sperati; nulla di sicuro, quindi. Di sicuro ci sono solo l’importo in uscita e quello in entrata inerenti al fondo, che portano al bilancio negativo sopracitato di 536 milioni di euro, i quali incrementano ulteriormente la posizione di contributore netto dell’Italia nei confronti dell’Europa.

La logica europea, infatti, prevede che i Paesi contributori netti versino più risorse rispetto ai Paesi beneficiari netti; da qui l’elevato importo che l’Italia dovrà versare al fine di alimentare il medesimo fondo.

La cifra da ricevere, invece, viene calcolata secondo diversi parametri come quelli ambientali, occupazionali, e la ricchezza pro capite del Paese.

Le varie caratteristiche del fondo saranno comunque discusse dagli Stati membri e dal Parlamento europeo, al fine di trovare un’intesa prima dell’avvio del prossimo periodo di programmazione europea (2021). Potrebbero dunque anche verificarsi delle variazioni.

Per il momento la svolta green è verde come un cetriolo: l’ennesimo cetriolo che l’Italia si è presa nel didietro.

Renault-Nissan vicine al divorzio: si riaffaccia Fca?

Appare vicino il divorzio tra Renault e Nissan, con FCA che resta alla finestra pronta ad un accordo dopo quello conPeugeot.

Renault e Nissan (e, quindi, Mitsubishi) sarebbero prossime alla separazione, secondo quanto riporta il Financial Times.

I dirigenti Nissan, infatti, avrebbero accelerato i piani di emergenza per una possibile divisione dalla Renault dopo la fuga di Carlos Ghosn dal Giappone a Beirut, in Libano.

Stando sempre al quotidiano inglese, le discussioni preliminari per una separazione includerebbero una divisione totale dei settori engineering e produzione, oltre che le modifiche al consiglio di amministrazione Nissan.

Ad esprimere dubbi sulla futura longevità della collaborazione franco-nipponica era stato già l’anno scorso il presidente della Renault Jean-Dominique Senard.

Visti i recenti tentativi di fusione con Renault, poi finiti in un niente di fatto, potrebbe tornare alla finestra Fca. Al tempo dei contatti, il gruppo italo-americano era valutato 18 miliardi mente quello francese 15 miliardi.

Nonostante l’accordo raggiunto poi invece con l’altro gruppo francese Peugeot, può darsi che sbuchi qualche altro accordo commerciale.