Płatności elektroniczne, Montanari: “istnieje ukryty cel”

Tak bardzo chciane przez rząd i liberalne siły polityczne, wyeliminowanie gotówki, zostało wyhamowane między innymi przez UE.
Udoskonalenia przedstawiane jako szczepionka na uchylanie się od płacenia podatków, często niosą ze sobą podstępne ryzyko dla społeczeństwa.


(Tłumaczenie Aneta Chruscik)
(Włoska wersja na link)

Rząd naciska na wyeliminowanie gotówki, w tym kierunku zmierzają również wydane dekrety, wyznaczając maksymalne progi.

Płatności gotówkowych najpierw na 3.000 euro, potem na 2.000 i ostatecznie na 1.000 euro w przeciągu kilku lat.

Głównym powodem, a przynajmniej tym obwieszczonym, jest dążenie do wyeliminowania oszustw podatkowych. Jednakże UE w jednym z listów z 16 grudnia ubiegłego roku prosi rząd włoski o ostrożność, zaznacza, że wyeliminowanie gotówki już przyniosło negatywne skutki w Hiszpanii i w Grecji. Ponadto spośród siedmiu przedstawionych w liście punktów podkreśla, że aby wyeliminować gotówkę należy zagwarantować kapitał do wdrożenia nowej płatności alternatywnej, wyjaśniając: chcąc wyeliminować gotówkę, należy zwrócić uwagę, aby na obywateli nie spadły koszty wdrożenia nowej formy płatności (czy to prowizje czy zakup urządzeń elektronicznych).

Na koniec UE porusza również kolejną kwestię: Gotówka ma dobry wpływ na poprawne zarządzanie pieniędzmi pomagając we właściwym ich rozumieniu , w konsekwencji sprzyjając kontroli wydatków.

Na ten temat wypowiedział się również Alessandro Montanari, eurosceptyczny dziennikarz oraz autor telewizyjny (jego programy “Lultimaparola” (Rai2),  “La Gabbia” (La7), obecnie na  Rete 4 w “Stasera Italia”), autor książki, która już od tytułu wywołała burzę komentarzy „Euroinomani”, wydaną przez Uno Editori.

General Magazine zapragnął wrócić do tematu i właśnie z Montanari stawić czoła tym dyskusjom, które to zasygnalizował jako pierwszy .

Montanari, czy zgadza się Pan z teorią , że wyeliminowanie gotówki rozwiąże problem oszustw podatkowych?

“Powiedziałbym, że zostanie ograniczony. Fakt, że bez gotówki nie będzie oszustw nie został nigdzie potwierdzony.

Oszustw podatkowych z wielkim kapitałem, które generują niedobory w kasach państwowych.”

Pan, jako jeden z pierwszych, jeśli nie jako pierwszy, wskazał punkty krytyczne w wyeliminowaniu gotówki: może nam Pan o tym opowiedzieć?

 „Pomińmy za i przeciw , które wszyscy już znamy, porzućmy również możliwość blackoutu (który co prawda powinniśmy mieć na uwadze, wiedząc, że wprowadziłby nas w chaos), odłóżmy również na bok kwestię kosztów, w sprawie których interweniowała już UE o czym już wspomniałeś. Zacznijmy od takich rozważeń: gotówka i karty są środkami płatniczymi, ale jedno jest wartościowe samo w sobie, natomiast drugie jest tylko środkiem płatniczym, które tak właściwie – spójrz na karty kredytowe – nie są w stanie oszacować z rachunku oszczędnościowego wartości niezbędnej do zakupu wybranego przez nas towaru.”

Do czego Pan zmierza ?

Zastanówcie się nad tym, co oznacza zdematerializować pieniądze? Jaki wpływ miało by to na nasze przyzwyczajenia i na nasz styl życia, a jeszcze bardziej na styl życia przyszłych pokoleń, tych którzy jako dzieci i jako młodzi ludzie, nie mieli do czynienia, tak jak my  z gotówką .Rzadko o tym myślimy, ale gotówka prowadzi prawie automatycznie do oszczędności i do odpowiedzialnych konsumpcji. Na przykład, gdy płacisz gotówką, kupujesz towar tylko wtedy gdy masz wystarczająco dużo pieniędzy aby go kupić i jeśli je masz w tym momencie. Wszyscy z mojego pokolenia, już od dziecka byli uczeni oszczędności poprzez bardzo prosty eksperyment dotykowo wizualny, czyli bardzo materialny i zrozumiały dla każdego. Dziadkowie, którzy dawali nam pieniążki, dawali nam też skarbonkę. Jeśli ktoś dawał ci prezent, tam wkładałeś pieniądze . Tam je gromadziłeś , tak jak uczyli nas tego dorośli, aby później móc kupić, samemu, zabawkę, o której marzyłeś. W taki sposób oszczędzałeś, tydzień po tygodniu, małe wyrzeczenia po małych wyrzeczeniach, aby móc pójść, triumfujący i podekscytowany, do sklepu i kupić tak bardzo upragniony rower, nabywając w ten sposób swoje pierwsze i pouczające doświadczenie odpowiedzialnej konsumpcji. Dodam, że to wyczerpujące oczekiwanie miało jeszcze jedną wartość: uczyło nas pragnąć i wybierać pragnienia ,odrzucając te zbędne, niepotrzebne i poza naszym zasięgiem”.

I to wszystko zaginie poprzez płatności elektroniczne ?

Jeśli mówimy o pedagogice, o dzieciach, które staną się młodzieżą a potem dorosłymi, ja myślę, że tak: zaginie nieodwracalnie.

Kolejnym pokoleniom, znosząc gotówkę, nie będziemy mogli dać do ręki  monet czy banknotów do włożenia do skarbonki.  Niemożliwe będzie  również wytłumaczenie, że moneta równa się lód na patyku, banknot to deser lodowy, natomiast kilka takich banknotów może magicznie zamienić się w rower. Będziemy musieli poczekać aż dorosną, aby jako młodym ludziom dać do ręki kartę, która niestety będzie debetowa jak również kredytowa (zobaczycie sami czy tak nie będzie…). Ta karta dla niego nie będzie miała wartości, zgromadzonej w czasie, lecz będzie kluczem do bezpośredniej i nieograniczonej konsumpcji. Dzieci już nie będą musiały pragnąć, mieć wyrzeczenia i oszczędzać. Być może będą tylko kwestionować własne pragnienia, selekcjonować i odrzucać, będą mogły kupić wszystko to co zechcą w momencie gdy czegoś zapragną, wciskając jeden przycisk siedząc na kanapie. Aby dokonać zakupu nie będzie nawet konieczne przelać całą wartość. Karta kredytowa działa bowiem na zasadzie, że kupujesz w momencie kiedy czegoś zapragniesz, natomiast pieniądze dajesz później. Poprawię się, pieniądze „znajdziesz” potem. Mówię „znajdziesz”, ponieważ ten system, wydaje się, że został stworzony z myślą aby nas zadłużyć. Osoby zadłużone mogą powiedzieć mniej razy „nie”, niż ci którzy mają oszczędności. Można przewidzieć na przykład, że aby zrekompensować swój wysiłek i pomysłowość są zmuszeni przyjąć niegodne wynagrodzenia, jeśli nie wręcz upokarzające. Mówiąc innymi słowy, im bardziej się zadłużysz tym bardziej będziesz podatny na szantaż i bardziej potulny. Jest to nieuniknione. Czy to jest powód, że systemowi tak bardzo podoba się wyeliminowanie gotówki?”

Pagamenti elettronici, Montanari: “c’è un secondo fine”

Tanto voluta dal governo e dalle forze politiche liberali, l’eliminazione del contante è stata frenata anche dall’Ue.
Fatti passare come vaccino per l’evasione, portano con sé rischi più insidiosi per la società.

(Versione polacca al link – traduzione di Aneta Chruscik)

Il governo spinge sull’eliminazione del contante; ed i decreti emessi vanno in questo senso, portando le soglie massime di pagamento tramite cash prima a 3.000 euro, poi, a 2.000 ed infine a 1.000 euro nel giro di circa un paio d’anni.

Il motivo principale, o almeno quello sbandierato, è la lotta all’evasione (benché ci basti guardare il recente scandalo Wirecard per capire che l’argomento non regge). Eppure anche l’Ue, in una lettera del 16 dicembre scorso in cui invita il governo italiano ad andarci piano, mette in luce che l’eliminazione del contante ha già avuto degli effetti negativi in Spagna ed in Grecia. Inoltre, tra i sette punti presenti nella lettera, fa notare anche che per eliminare il contante bisogna garantire l’equità nell’utilizzo di un mezzo di pagamento alternativo, tradotto: se si vuole eliminare il contante, bisogna che sui cittadini non ricadono i costi di gestione del nuovo mezzo di pagamento (siano essi le commissioni o gli acquisti dei dispositivi elettronici).

Infine, l’Ue tocca anche un altro punto: il contante favorisce la corretta gestione del denaro aiutando ad averne una giusta percezione, in quanto favorisce il controllo della spesa.

Di questo, ne aveva già parlato Alessandro Montanari, giornalista euroscettico ed autore tv (sue le trasmissioni “Lultimaparola” (Rai2) e “La Gabbia” (La7) ed oggi su Rete 4 a “Stasera Italia”), autore di un libro che fin dal titolo ha fatto molto parlare di sé: “Euroinomani”, edito da Uno Editori.

General Magazine è voluto tornare sul tema ed affrontare proprio con Montanari quelle tematiche che prima di altri aveva avuto il guizzo di individuare.

Montanari, concorda sul fatto che con l’eliminazione del contante si risolverebbe il problema dell’evasione?

“La si limiterebbe, direi; il fatto che senza contante non ci sia evasione non è stato provato da nessuna parte. E poi ci proteggerebbe solo dall’evasione dei piccoli ma non dall’elusione dei grandi capitali, che è poi quella che genera gli ammanchi nelle casse degli Stati.

Lei, prima di altri se non di tutti, ha individuato dei punti critici nell’eliminazione del contante: ce ne parla?

“Tralasciamo i pro ed i contro che tutti conosciamo, trascuriamo anche la possibilità di un blackout (che comunque dovrebbe farci riflettere visto che ci lascerebbe tutti nel caos), accantoniamo anche la questione dei costi sulla quale è già intervenuta l’Ue, come hai detto, e partiamo da una considerazione: contante e carte sono entrambi mezzi di pagamento ma uno è anche valore in sé mentre l’altro è solo un mezzo di pagamento che, infatti – vedi le carte di credito – può anche non prevedere sul conto corrente sottostante il valore necessario all’acquisto del bene che vogliamo comperare”.

Dove vuole arrivare?

“Vi invito a pensare a che cosa vuol dire smaterializzare il denaro, a che effetti avrebbe sulle nostre abitudini e sul nostro stile di vita ma, ancora di più, sullo stile di vita delle generazioni future, quelle che, da bambini e da ragazzi, non avranno fatto, come noi, l’esperienza del denaro contante. Ci si pensa di rado, ma il contante conduce quasi automaticamente al risparmio e al consumo responsabile. Quando paghi col contante, ad esempio, acquisti un bene solo se hai il denaro sufficiente per comprarlo e se ce l’hai in quel momento. Tutti quelli della mia generazione, da piccoli, sono stati educati al risparmio con un banale esperimento tattile e visivo, quindi molto materiale e molto comprensibile per chiunque. Gli stessi nonni che ci regalavano le mancette, ci regalavano di solito anche un salvadanaio. Se qualcuno ti faceva un regalino, i soldi li mettevi lì. E lì li accumulavi, così come ci insegnavano i grandi, per poi poterti comprare, da solo, il gioco che sognavi. E allora risparmiavi, settimana dopo settimana, piccolo sacrificio dopo piccolo sacrificio, per poi arrivare, trionfante ed emozionato, nel negozio e comprare la tanto agognata bicicletta, facendo così la tua prima ed istruttiva esperienza di consumo responsabile. Aggiungo che quell’attesa sfibrante aveva anche un altro valore: ci insegnava a desiderare e a selezionare i desideri, scartando quelli superflui perché futili o al di fuori della nostra portata.”

E tutto questo coi pagamenti elettronici si perde?

“Se parliamo di pedagogia, di bambini che diventeranno ragazzi e poi adulti, io dico di sì: si perde irrimediabilmente. Ai bambini di domani, abolendo il contante, non potremo mettere in mano monetine o banconote da infilare in un salvadanaio e va da sé che sarà impossibile spiegargli che una certa moneta equivale a un ghiacciolo mentre una certa banconota equivale a un gelato mentre un gruppetto delle stesse banconote può trasformarsi, magicamente, in una bicicletta. Dovremo aspettare che crescano per poi, da ragazzi, mettergli in mano una carta che fatalmente sarà di debito ma anche di credito (vedrete se non sarà così…). Quella carta per lui non rappresenterà tanto un valore, accumulato nel tempo, ma la chiave d’accesso a un consumo immediato e illimitato. I ragazzi non dovranno più desiderare, fare sacrifici e risparmiare, magari mettendo in discussione i propri desideri, selezionandoli e scartandoli: potranno comprare tutto ciò che vogliono nell’attimo stesso in cui lo desidereranno, con un clic dal divano. E per comprarlo non sarà nemmeno necessario disporre di tutti i soldi che occorrono. Con la carta di credito, infatti, avviene questo: nello stesso momento in cui desideri, compri, mentre i soldi li darai poi. Mi correggo, i soldi “li troverai” poi. Dico “troverai” perché questo sistema pare fatto apposta per indebitarci. Ma le persone indebitate possono dire molti meno “no” di chi ha dei risparmi. E’ prevedibile, ad esempio, che a risarcimento della loro fatica e del loro ingegno siano costretti ad accettare stipendi non dignitosi, quando non addirittura umilianti. Detto in altri termini, più ti indebiti più sarai ricattabile e mansueto. E’ inevitabile. Sarà per questo che l’eliminazione del contante piace così tanto al sistema?”

Coronavirus, Montanari: Szczepionka to wielki przekręt

Co to jest? jak to działa? dlaczego jesteśmy w stanie zagrożenia i co się za tym kryje?
Stefano Montanari kompleksowo wyjaśnia kwestie związane z koronawirusem.

(Tłumaczenie Magda Żymła)
(Włoska wersja na link)
(Angielska wersja na link – Tłumaczenie Jolanta Micinska – Hercog)

Gorącym tematem tego okresu jest, na pewno, koronawirus.

Niewidzialny i przebiegły wróg, który spowodował, że świat się zatrzymał.

Próbowaliśmy wyobrazić sobie, co może się za tym kryć (więcej informacji pod linkiem), a także zaangażowaliśmy naszych czytelników (więcej informacji pod linkiem).

Dziś na pierwszy plan wysuwa się jeden z czołowych ekspertów w tej dziedzinie: dr Stefano Montanari, nanopatolog, profesor w Centrum Steliora w Genewie, autor kilku patentów w dziedzinie kardiochirurgii, chirurgii naczyniowej, pneumologii oraz projektant systemów i urządzeń dla elektrofizjologii, dyrektor naukowy laboratorium Nanodiagnostyki w Modenie, wykładowca kilku krajowych i międzynarodowych studiów master, autor licznych publikacji naukowych, były konsultant Prokuratury i Włoskiego Obserwatorium Wojskowego. Stale współpracuje, w zakresie publikacji, z żoną Antoniettą Gatti, która od 2012 roku wpisana jest na listę 32 najlepszych naukowców na świecie i to z nią, ponad dwadzieścia lat temu, pracowali odkrywcy chorób i zaburzeń mikro- i nanoproszkowych.

Doktorze Montanari, co to za koronawirus, który tak bardzo nas przeraża?

“Jest to łańcuch chemiczny należący do rodziny koronawirusów, których są tysiące; wystarczy pomyśleć, że zwykłe przeziębienie jest zazwyczaj spowodowane przez koronawirus; jest to wirus wysoce infekcyjny (a więc zaraźliwy), ale zwykle jest nieszkodliwy – u przeważającej większości ludzi pozbawiony jakichkolwiek objawów (najprawdopodobniej teraz, kiedy rozmawiamy, sami mamy koronawirusa i tak ma przynajmniej połowa populacji włoskiej).

W rzeczywistości jest to nowy wirus grypy, który ma tę cechę, że atakuje płuca i dlatego w sposób patologiczny dotyka osoby starsze, palaczy i osoby, które mają już wcześniejsze dolegliwości, a zatem oprócz tego, że cierpią na jakieś jednostki chorobowe, przyjmują również pewne leki, na przykład na nadciśnienie. Ogólnie rzecz biorąc, zdrowi ludzie w ogóle nie są dotknięci tym wirusem, który, powtarzam, staje się wszechobecny i bardzo normalny, podobnie jak ogromna liczba innych wirusów.”

I gdzie się narodził?

“O tym słyszałem wszystko i przeciwieństwo wszystkiego; kiedy słyszę, że zaczęło się od nietoperzy czy węży, śmieję się i myślę, że tęsknimy tylko za jednorożcem.

Nie wiem skąd się to wzięło, tylko kilka osób na świecie ma taką wiedzę, ale wirusy takie jak ten są bardzo łatwe do zmodyfikowania, wymieszania, przerobienia w laboratorium… może się zdarzyć, że wydostanie się z laboratorium przez pomyłkę lub celowo. Na pewno nie sam, jak mógłby to zakładać były minister zdrowia Lorenzin, gdy mówił, że wirusy pełzają i skaczą.”


Mówi Pan, że to wirus, który sam w sobie nie stanowi żadnego problemu, ale ludzie we Włoszech umierają w większej liczbie niż w Chinach, pomyślmy na przykład o Bergamo. Skoro tak Pan mówi, to skąd te wszystkie zgony?

“Proszę spojrzeć, tak to działa: wypełniamy ludzi, zwłaszcza starszych, szczepionkami przeciwko grypie i osłabiamy i tak już słabe ciała. Dzieje się tak dlatego, że za pomocą szczepionki zamierzamy wstrzyknąć do organizmu stary wirus (celem powinno być stworzenie przeciwciał), ale nie ma żadnych szczepionek na grypę i dlatego nie robimy nic poza osłabieniem organizmu i poddaniem go nowej grypie (nawet nowemu koronawirusowi), a ponadto, stary wirus został wstrzyknięty do organizmu, więc masz w sumie dwie możliwe grypy w już i tak przemęczonym ciele.  BBC, brytyjski nadawca państwowy, wyemitował raport mówiący, że osoby zaszczepione przeciwko grypie muszą pozostać w izolacji przez 12 tygodni (dostępny pod linkiem). Wydaje mi się, że to już może dać do myślenia. Jeśli weźmiemy oficjalne liczby Wyższego Instytutu Zdrowia, zobaczymy, że zmarli “z” koronawirusem, to 3 osoby i osobiście mam wątpliwości co do tych 3; ponadto, jeśli zwrócimy uwagę, zauważymy, że mapa zmarłych pokrywa się z mapą przeprowadzonych szczepień. Im większa gęstość osób zaszczepionych, tym większa gęstość osób zakażonych wirusem. Oficjalne dane są jednoznaczne: osoby umierające były dotknięte innymi potencjalnie śmiertelnymi chorobami, a często nawet więcej niż jedną. Dlatego mówimy, że ludzie umierają “z” koronawirusem, a nie “z powodu” koronawirusa.

Na koniec podkreślam, że liczba zgonów, jest taka sama jak każdego roku z powodu normalnej grypy, co dowodzi, że koronawirus nie zwiększył śmiertelności.”

Proszę pozwolić mi zrozumieć: jeżeli problemem nie jest sam wirus, ponieważ nie jest on śmiertelny, to znaczy, że problemem jest włoska opieka zdrowotna. Czy tak mam to traktować?

“Właśnie tak! Problem polega na tym, że nie jesteśmy przygotowani na tyle przypadków zachorowań na choroby płuc; a nie jesteśmy, ponieważ nasi politycy w ciągu ostatnich 10 lat również nie byli przygotowani. W ciągu ostatniej dekady jedynie osłabiliśmy opiekę zdrowotną poprzez zmniejszenie liczby szpitali, personelu, maszyn i urządzeń. Dzisiaj potrzebujemy respiratorów i nie mamy ich. Ponadto ograniczamy edukację, tym samym nie jesteśmy w stanie wyszkolić personelu medycznego do właściwego poziomu ani utrzymać go we Włoszech z powodu dewaluacji pracy, a także nie dostarczamy materiałów potrzebnych lekarzom do wykonywania ich pracy. Mamy mniej niż 4 placówki intensywnej terapii na 1000 mieszkańców: to skandal.

Dodajmy na koniec system powszechnej korupcji, który wiąże się z dwoma problemami; po pierwsze: za produkt, który normalnie kosztuje 10, we Włoszech płacisz 20, wykorzystując niewłaściwie tę niewielką sumę, która jest do dyspozycji; po drugie: lekarze muszą wykonywać dyktaty reżimu, w przeciwnym razie zostaną pozbawieni prawa wykonywania zawodu… a oni też mają rodzinę do utrzymania.”

Mówi nam Pan, że problemem jest nieadekwatność systemu opieki zdrowotnej i tych, którzy zarządzali nim w ciągu ostatnich 10 lat. Jeśli tak jest, to czy oznacza to, że przepisy, które wprowadzili w zakresie zapobiegania są również błędne?

“Gorzej, często są to kompletne bzdury. Wystarczy pomyśleć o noszeniu rękawiczek: w ten sposób chronimy nasze “dobre” grzyby i bakterie przed kontaktem z wirusem i zwalczaniem go; w tych rękawiczkach nasączonych wirusem idziemy i dotykamy ubrań, pieniędzy, powierzchni itp., rozsiewając wszędzie wirusa. Maski są bezużyteczne, ponieważ wirus jest w stanie wejść w ogromnych ilościach do komórki, której rząd wielkości, to kilka tysięcznych części milimetra; wyobraźmy sobie, co maska może zrobić, aby zadziałać na takich rozmiarach: nic!

Mówią nam, aby pozostać w domu, kiedy musimy wyjść na zewnątrz, ponieważ słońce jest niezbędne, daje nam możliwość metabolizmu witaminy D, która jest potrzebna dla naszego układu odpornościowego. A jazda na motocyklu, która zawsze była zalecana w celu utrzymania dobrego stanu zdrowia, jest nawet zakazana na mocy dekretu. Krótko mówiąc, przepisy te przygotowują organizm do przyjęcia nie tylko tego wirusa, ale w rzeczywistości wielu patogenów. Bez uwzględnienia tego wszystkiego, co jest nieodłącznie związane z depresją, nastrojem i strachem: wszystkiego, co ma odwrotny skutek od tego, czego potrzebujemy, aby ciało zareagowało. Kiedy na początku lat siedemdziesiątych pracowałem przez jakiś czas w Szwecji, naczelny lekarz powiedział do mnie: “Widzisz, tutaj umiera ten, kto chce umrzeć, a ten, który chce żyć, przeżywa, a to robi całą różnicę.”

Wracając do szczepionek, o ile dobrze rozumiem, czy zastrzyki grypy są jakimś rodzajem oszustwa?

“Nie jest to rodzaj przekrętu, to prawdziwy fałsz. Szczepionkę można zdefiniować jako taką tylko na choroby, które dają odporność (odra, różyczka, ospa wietrzna itp.), a nie na przeziębienie czy grypę; byłem uczniem Luigiego Di Bella i powiedział, że wyleczona grypa trwa siedem dni, a niewyleczona trwa tydzień. Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej.

A jeszcze gorsze są te uniwersalne szczepionki, które stały się obowiązkowe dla dzieci i bez których nie mogą chodzić do szkoły. Skoro szczepionka ma zapobiegać chorobie, to dlaczego tak bardzo martwić się o dzieci, które tego nie robią? Ci, którzy są szczepieni, powinni być bezpieczni… ale najwyraźniej nie są i domaga się zaszczepienia każdego, poza wszelką kontrolą, ponieważ każde szczepienie oznacza pieniądze. Pieniądze dla firm farmaceutycznych, z wartością dodaną, którą nie może pochwalić się żaden produkt na świecie, aż do jałmużny, którą lekarze haniebnie akceptują: kilka euro za każdy wykonany zastrzyk.

Ale powiem wam więcej: szczepionki są z mocy prawa zwolnione z wszelkich prób, eksperymentowania i od co najmniej 33 lat nie były nawet poważnie testowane;

A jakby tego było mało, szczepionki są jedynym produktem na świecie, za który nie ponosi się żadnej odpowiedzialności cywilnej ani karnej: to prawda, że jeśli szczepionka stwarza jakiekolwiek problemy dla zaszczepionej osoby, to otrzymuje ona odszkodowanie, ale płaci za to Ministerstwo Zdrowia, a nie przedsiębiorca, który zarejestrował szczepionkę. Dodajmy, że ci, którzy istnieją w biznesie szczepionek nie mają najmniejszych kłopotów ze znalezieniem klientów, ponieważ jest się  po prostu zobowiązanym do bycia nabywcą, a reklamę zapewnia państwo.

Jeśli prawidłowo nadążam za Pana tokiem rozumowania, to myślę, że jeśli szczepionki przeciwko grypie są oszustwem, to szczepionka przeciwko koronawirusowi może być kolosalną aferą.

“Oczywiście! Wkrótce z Izraela i/lub jakiejś wielkiej firmy farmaceutycznej wyjdzie trochę pomyj i te pomyje zostaną przekazane jako szczepionka przeciwko koronawirusowi. Zdefiniowanie jej jako takiej, ponieważ epidemia ma charakter globalny, zmusi 7,5 miliarda ludzi do zaszczepienia się: tak jak w przypadku wielu innych szczepionek, przedsiębiorca nie będzie musiał nawet tracić czasu na szukanie swoich klientów, ponieważ każdy będzie zmuszony nim być. Różnica jest w liczbach.”

Więc pandemia koronawirusa  jest ustawiona? Czy to dlatego nie zamknęli giełd (więcej na ten link)?

“To jedno wielkie oszustwo. Proszę pomyśleć, że w 2017 r. wydano obligacje, które stawiają na ciekawą infekcję koronawirusową, która miałaby miejsce między 2020 a 2021 r.: ile pieniędzy można było zarobić? kto postawił na takie pozornie nieprawdopodobne wydarzenie jak to ?

Następnie proszę pomyśleć, ile pieniędzy firmy tracą na giełdzie każdego dnia. Weźmy jednak praktyczny przykład: masz pizzerię, ale masz obowiązek utrzymywania jej w zamknięciu i dlatego nie zarabiasz na niej, ale w międzyczasie musisz płacić czynsz, opłacić personel, rachunki, podatki, hipotekę, jeśli ją masz, zapasy żywności tracą swój termin przydatności do spożycia i musisz kupić nowe. Czas mija i tak naprawdę nie wiemy, jak długo potrwa kwarantanna, ale zjednoczone środowiska ciągle nam mówią, że to będzie trwało coraz dłużej (mówimy już o październiku); w międzyczasie, zostając w domu, wpada się w depresję i strach. Przyjeżdża miły facet i oferuje zakup pizzerii za 1000 euro: oczywiście sprzedajesz ją natychmiast, aby uwolnić się od kosztów i ryzyka, uważając jednocześnie kupującego za świętego.

Ten sam przykład jest powtarzany na przedsiębiorstwach: po zakończeniu epidemii mała grupa ludzi kupi wszystko i zrobi to za śmiesznie niską cenę, może nawet zostaną uznani jako święci lub bohaterowie”.

Wreszcie, nieco osobiste pytanie: czy to prawda, że sprzedał Pan swój dom, aby zebrać fundusze na badania? I czy to prawda, że zabrano Panu niezbędne narzędzie do badań?

“To prawda. Ale prawdą jest również to, że nie zrobiłbym tego ponownie, biorąc pod uwagę sposób, w jaki nas traktują i to, co właśnie zobaczyliśmy: ludzie nie zasługują na to poświęcenie. Co do narzędzia, mikroskopu elektronowego, zabrali nam go dziesięć lat temu. Zbiórka pieniędzy, która została zorganizowana w celu zakupu, przynosi rozczarowujące rezultaty, i dlatego też powtarzam, że ludzie na nic nie zasługują.”

Tagliare la Casta, così il popolo fa il gioco delle elite

Il taglio dei parlamentari a 360°.
L’autore televisivo Alessandro Montanari fa una lucida disamina sullo scenario.

È una storia lunga, quella del taglio dei parlamentari.

In molti e da molto tempo, infatti, sostengono che l’Italia ne abbia troppi e che questi siano un costo, o meglio uno spreco di denaro pubblico prelevato direttamente dalle tasche dei cittadini.

Il sì alla riforma costituzionale era passato con 553 voti favorevoli, 14 contrari e 2 astenuti. A favore le forze di maggioranza (M5s, Pd, Italia Viva, Leu) e le forze di opposizione (Forza Italia, Lega, Fratelli d’Italia), anche se con alcuni distinguo personali al loro interno, più alcuni deputati del gruppo Misto. Contrari al taglio erano stati, invece, +Europa (3 deputati) e Noi con l’Italia (4 deputati). Avevano, infine, votato in dissenso il deputato grillino Andrea Colletti, mentre si era astenuta la dem Angela Schirò.

Il taglio dei parlamentari è stato uno dei cavalli di battagli del Movimento 5 Stelle, finito al centro delle accuse alla fine del governo gialloverde ed ora, precisamente domenica 29 marzo 2020, gli italiani saranno chiamati ad esprimersi sul tema tramite un referendum.

Ecco come si quantificherebbe il taglio: i deputati passerebbero da 630 a 400, mentre i senatori da 315 a 200; si aggiungono, a questi, il taglio dei seggi dei deputati (da 12 a 8) e quello dei senatori (da 6 a 4) eletti all’estero.

È una vicenda che ricorda e si collega a quella del finanziamento pubblico per i partiti (qui l’intervista a Montanari fatta dallo stesso autore ma per WSI). E se siamo tornati a parlarne proprio con Alessandro Montanari, giornalista euroscettico ed autore tv (sue le trasmissioni “Lultimaparola” (Rai2) e “La Gabbia” (La7) ed oggi su Rete 4 a “Stasera Italia”), autore di un libro che fin dal titolo ha fatto molto parlare di sé: “Euroinomani”, edito da Uno Editori.

Montanari, il taglio dei parlamentari, secondo lei, è un tema analogo al finanziamento pubblico ai partiti?

Sì e no. La riduzione, più o meno contenuta, di un Parlamento che conta quasi mille onorevoli non si può classificare di per sé come un attacco alla democrazia, quale io, come noto, considero l’abolizione totale del finanziamento pubblico ai partiti. Al contrario c’è chi la giustifica con l’esigenza di velocizzare i tempi d’azione della macchina parlamentare che tuttavia, nel nostro sistema, dipendono dal meccanismo del bicameralismo perfetto e non certo dal numero complessivo dei parlamentari. Dunque in questo caso sarei cauto a scomodare categorie come l’attacco alla democrazia, se non fosse che a promuovere queste leggi sono gli stessi – e mi riferisco ovviamente al Movimento5Cinquestelle – che hanno fatto della retorica anti-casta una sballata, contraddittoria e controproducente bandiera del cosiddetto populismo. A proposito, preciso di essere stato un forte sostenitore, sebbene probabilmente ingenuo, del Governo populista-sovranista.”

“Sballata, contraddittoria e controproducente”. Perché questi tre aggettivi così forti?

“Sballata e contradditoria perché la battaglia contro la casta finisce sempre per ottenere lo stesso esito: ridimensionare, oltre agli emolumenti e ai privilegi, la forza stessa della politica, che infatti retrocede, ritirandosi in fortini di volta in volta più piccoli e delimitati. E siccome gli spazi abbandonati dalla politica sono destinati ad essere occupati da altri, ecco che da Mani Pulite in poi la politica ci appare soverchiata occasionalmente dal potere giudiziario e, in modo assai più costante e strutturale, dal potere economico e finanziario.”

Questo ha qualcosa a che vedere con la contrapposizione tra popolo ed élite che lei descrive in Euroinomani?

“Credo di sì. O meglio, in questo caso parlerei di un cortocircuito logico di quello schema perché, curiosamente, in tutti i referendum contro i privilegi della politica, le élite votano o voterebbero esattamente come vota il popolo, maldestramente aizzato contro sé stesso dai movimenti populisti.”

È questa la contraddizione? Che popolo ed elite la pensino nello stesso modo?

“Non vi sembra strano che il popolo e le oligarchie economico-finanziarie individuino un nemico comune? Avendo interessi divergenti, come possono avere un nemico comune? E non vi sembra strano che élite e popolo si alleino contro la politica, che resta pur sempre la legittima rappresentante del nostro voto democratico? A me sembra molto strano. Ma le dirò che mi sembra abbastanza chiaro chi, tra popolo ed élite, stia recitando la parte del pollo.”

Ha detto anche che la battaglia contro la Casta è una battaglia politica controproducente. Perché?

“Ormai questa non è più un’opinione, ma quasi un dato empirico. In poco più di un anno di governo con la Lega, il Movimento5Stelle è effettivamente riuscito a mantenere quasi tutte le sue promesse elettorali, in particolare quelle contro la Casta della politica. Ha eliminato i vitalizi, si è autoridotto gli stipendi, ha rinunciato platealmente alle buonuscite dovute a ex deputati e a ex senatori e ha anche fatto questa legge per tagliare il numero complessivo dei parlamentari. Non solo. Mentre “toglieva” alla Casta, con l’altra mano ha anche “dato” al popolo, introducendo il reddito di cittadinanza. Eppure i consensi del Movimento5Stelle sono in picchiata, precipitati dal 34 per cento del 4 marzo 2018, quando le promesse erano ancora promesse, al 14-15 per cento di cui lo accreditano i sondaggi adesso che quasi tutte le promesse sono state mantenute. Ecco perché dico che la battaglia contro la Casta è stata controproducente: perché non ha prodotto consenso, ma lo ha eroso. E come mai il popolo non ringrazia ed anzi punisce?”

Già, perché?

“Perché è stata smascherata un’illusione. Questi provvedimenti anti-Casta, infatti, sono la risposta ad una generica sete di vendetta contro il Potere, o meglio contro una rappresentazione fuorviante del Potere, ma non potevano migliorare le condizioni materiali del popolo-elettore. Ed infatti non le hanno migliorate. In compenso però questi provvedimenti hanno parecchio rallegrato le élite economico-finanziarie, che oggi si trovano a confrontarsi con un contro-potere politico ancor più debole e influenzabile, o perfino comprabile, con la semplice promessa di finanziamenti o carriere future. E tutto questo, va detto, è oggi completamente legittimo e legale.”

I sostenitori della riforma dicono che il taglio dei parlamentari ridurrà la spesa pubblica, anche se solo dello 0,007%…

“Mi fido dei tuoi numeri. In ogni caso è palese che si tratta di risparmi irrisori sebbene dotati di una loro forza simbolica, esemplare, direi pedagogica. Invece di tagliare le unghie ai poteri finanziari e ai giganti dell’economia globale si tagliano le unghie ai rappresentanti democratici del popolo. Temo che con ciò si stabilisca un principio importante, che verrà usato in futuro anche per altri scopi. Così come il taglio dei vitalizi, che è un diritto acquisito dei parlamentari, verrà probabilmente utilizzato per giustificare il taglio dei diritti acquisiti dei pensionati, questo taglio dei parlamentari afferma il principio che c’è una quota di democrazia inutile ed eccessivamente dispendiosa, che è doveroso tagliare, come se costo pubblico equivalesse sempre e comunque a spreco pubblico. E così si apre l’asta al rialzo. Chi mi dice, infatti, che alla sinistra o alla destra dei grillini non possa sorgere un altro movimento, ancora più scioccamente oltranzista, che dica che i parlamentari restano sempre troppi? Se la retorica anticasta funziona così bene come ipnosi collettiva, ci sarà sempre qualcuno che prometterà di più. E voi chi votereste: chi vi promette di tagliare 100 parlamentari, chi vi promette tagliarne 200 o chi vi promette di tagliarne 500 o addirittura 600?”

Qualora al referendum vincessero i “no” ed il taglio dei parlamentari non si concretizzasse, lo si potrebbe leggere come un segnale di cambio di visione dei cittadini?

“Non credo proprio che vincerà il “no”, anche se prevedo un’affluenza sotto le attese e poco entusiasta per il “sì”. Magari mi sbaglio ma questo sarebbe già un segnale importante. In fondo non si passa da una posizione alla posizione opposta senza passaggi intermedi. E poi non è facile ammettere di essere stati vittime, sebbene certamente in buona fede, di un raggiro politico.”

Voterà no?

“Sì, probabilmente andrò a votare “no”, ma consapevole di perdere e dell’irrilevanza del mio voto. Tuttavia non mi sfugge l’importanza di chiacchierate eretiche e libere come questa, della quale ti ringrazio. Prima questi ragionamenti nemmeno si potevano fare. Erano inconcepibili e impronunciabili e al solo provarci si veniva sommersi da sospetti e sgradevoli allusioni. Forse perché, a farli, erano perlopiù deputati e senatori effettivamente interessati alla difesa, materiale e corporativa, del proprio futuro. Questo mi rende abbastanza ottimista. La sbornia anti-casta passerà. E a farla passare sarà, paradossalmente, la delusione per la compiuta realizzazione di tutte le sue promesse.”

Ma, dopo questa presa d’atto, cosa succederà?

“Dopo questa presa d’atto non dovremo certo autoflagellarci, ma metterci a ricostruire, magari partendo dalla presa d’atto di ciò che ha comportato privare la politica del finanziamento pubblico per renderla dipendente dai finanziamenti dei privati. Questo processo di smantellamento dei nostri diritti di cittadini e lavoratori non può essere una semplice coincidenza cronologica e infatti non è un caso che questo processo di “riforme strutturali” sia stato spinto e sostenuto soprattutto dai grandi gruppi del capitalismo globale che evidentemente ci preferiscono economicamente ricattabili e politicamente innocui.”