Coronavirus e MES, Dragoni: “Il governo avvelena il pozzo”

Deplorevole, per ora, l’intervento dello Stato. Servono indennizzi, non prestiti.
I coronabond non arriveranno mai; il governo spinge per il MES perché è la loro unica possibilità per tornare al governo dopo i disastri fatti.

Siamo in piena crisi ormai da un po’, ma il governo latita negli aiuti concreti.

Se paragonato alle manovre degli altri Paesi, notiamo in particolare la poca efficacia del piano emergenziale, ma perché?

Ne abbiamo parlato con il dottor Fabio Dragoni, imprenditore ed editorialista per “La Verità”, “Scenari Economici” e “Milano Finanza”.

Dottor Dragoni, come valuta il pacchetto messo in campo finora dall’Italia?

“Guardi, la mia impressione è che l’Italia abbia fatto poco e male. A distanza di 36 ore non abbiamo ancora il decreto liquidità pubblicato.

Il premier appare in TV per dire “farò” anziché “ho fatto”; il Paese è nella confusione oltre che alla fame. In linea di principio agevolare il credito va bene, ma le imprese non possono sostituire il fatturato perso a causa del lockdown con altro credito: servono indennizzi a fondo perduto, una CIG per le imprese.

È una crisi simmetrica, in quanto riguarda tutto il mondo e non c’è un’economia che non sia da essa toccata; la differenza si avrà nel post epidemia e sarà data dalle risposte che i vari interpreti saranno in grado di dare.

I Paesi che hanno sovranità monetaria saranno capaci di rispondere, gli altri no.

Gioco forza, la zona euro andrà verso un’implosione ed il fatto che ancora oggi si stia a parlare di cosa si possa fare anziché aver agito adeguatamente in tempi e modi, ci dà già un’idea del fallimento del progetto europeo.

Siamo davanti alla crisi economica più devastante che si sia mai vista in tempo di pace per l’Italia, perché stiamo parlando di una crisi sia di domanda che di offerta con un impatto stimato, nella migliore delle ipotesi di una caduta del Pil del 8-9%. Se uno Stato non interviene in momenti come questi, quando possiamo sperare che lo faccia?”

Ha parlato di sovranità monetaria; ma, ad esempio, anche la Germania ha l’euro eppure non si è fatta problemi ad emettere un pacchetto ben più ampio rispetto a quello italiano, perché?

“Qui, dal mio punto di vista, ci sono più fattori che entrano in gioco, le cito quelli che secondo me sono i principali.

Il primo riguarda il conformismo intellettuale della nostra classe dirigente attualmente al governo, che la porta a pensare con i vecchi schemi ovvero alle classiche manovrine. Non sono assolutamente in grado di pensare a delle misure anticonvenzionali. E qui sinceramente mi lascia esterrefatto che, nonostante la sospensione del Patto di Stabilità e nonostante la Bce abbia detto che garantirà tutto quello che serve, il governo ancora non si muova.

Qui entra in gioco il secondo punto, che viene di conseguenza lecito pensare: stanno provando in tutti i modi ad infilare l’Italia nella trappola del MES.”

Perché definisce il MES una “trappola”?

“Con il MES potremmo mettere in campo un importo di 35-40 miliardi di euro, di cui il 18% sono già soldi italiani.

Inoltre, utilizzando il MES, si inserisce un creditore privilegiato (il MES stesso appunto) che comporta un aumento del rendimento dei titoli di Stato: i detentori di titoli di Stato venderebbero, sapendo che entra in gioco un creditore privilegiato rispetto a loto.

Infatti il MES è stato studiato per gli Stati che non hanno accesso al mercato dei capitali; ma noi non abbiamo assolutamente questo problema.

E poi, non ci è bastato vedere come sono andate le cose in Grecia?

Pensi, infine, che il MES è regolato da una legge del Lussemburgo, quindi se si contrae un debito tramite il MES bisogna ripagarlo in euro (o nella moneta nazionale del Lussemburgo): con questo escamotage si priva l’Italia di un’altra arma di potere negoziale che è quella inerente all’Italexit con il ritorno alla lira.

Di contro, non mi aspetto che Germania, Olanda, Austria e Finlandia scendano a patti ed accettino l’utilizzo dei coronabond, i quali comporterebbero il fatto che “tutti garantiscono per tutti”: se fossi un cittadini di questi Paesi non lo vorrei mai nemmeno io, anzi se un politico che li rappresenta li accettasse, possiamo stare sicuri che perderebbe tutti i suoi voti.”

Se il MES è una trappola, perché dovrebbero volerlo?

“Questo governo sa di avere vita breve e, quindi, cerca di lasciare il campo il più minato possibile per chi verrà dopo; in questo modo, chi governerà dopo di loro si dovrà trovare ad affrontare una miriade di problemi e le forza politiche attualmente al governo potranno usare questo fattore per sostenere che chi li ha sostituiti ha governato male.

Di fatto stanno avvelenando il pozzo, ma questo loro comportamento è un giochetto farà male a molti cittadini.”

Quindi, se la seguo correttamente, il MES è l’ultima carta che si può giocare l’attuale maggioranza al fine di tornare al governo cercando di scaricare le colpe su chi verrà dopo, visto che troverà una situazione disastrata e, come diceva all’inizio, la crisi è simmetrica ma la differenza la farà il modo di rispondere che avrà ogni Stato; lei cosa avrebbe fatto?

“Mi sembra ridicolo che gli aiuti dello Stato siano dei prestiti, che di conseguenza dovrò usare per pagare le tasse. Lo Stato, che mi obbliga a chiudere per motivi emergenziali, mi dovrebbe indennizzare.

Un modo potrebbe essere quello di prendere il fatturato di un’azienda (o la dichiarazione dei redditi di una partita iva), dividerlo per 365 e risarcire l’importo per ogni giorno di stop produttivo che il governo ha imposto.

Gli aiuti, poi, dovrebbero essere fatti come fatto negli Usa o in Gran Bretagna, ovvero direttamente nei conti correnti dei cittadini al fine che arrivino all’economia reale senza il rischio di restare in pancia alle banche…ma qui torniamo al punto fondamentale: la sovranità monetaria.”

Koronawirus, Garattini: “Włochy nieprzygotowane. Wykorzystajmy tę lekcję”

Z tej złej sytuacji musimy wyciągnąć wnioski: więcej pieniędzy na służbę zdrowia i badania.
Następnie musimy stworzyć protokoły i procedury, aby móc poradzić sobie z wszelkimi ewentualnymi sytuacjami kryzysowymi, które mogą się pojawić w przyszłości.

(Tłumaczenie Magda Żymła)
(Włoska wersja na link)

Naród w rozpaczy i niebezpieczeństwie, powalony na kolana przez wirusa.

Wróg, którego trzeba pokonać, a który ma dwie podstępne i przerażające cechy: niewidzialność i zaraźliwość.

Taki jest ogólny obraz sytuacji we Włoszech; rozmawialiśmy o tym z profesorem Silvio Angelo Garattinim, naukowcem i farmakologiem, prezesem i założycielem Instytutu Badań Farmakologicznych IRCCS im. Mario Negri.

Profesorze Garattini, gdzie rodzi się koronawirus?

“Z tego co powiedzieli wiarygodni wirusolodzy, prawdopodobnie pochodzi od nietoperza lub jakiegoś innego zwierzęcia, a następnie mutuje, aż do osiągnięcia zdolności do przenoszenia się na człowieka. Żyjąc w zglobalizowanym świecie, w kolejnym kroku  rozprzestrzenił się wszędzie; ślad wskazywałby na Włochy, a konkretnie,  “pacjentem 1” okazała się osoba z Codogno, a wirus dotarł tam z Niemiec.  Jest jednak wysoce prawdopodobne, że istniało wiele innych źródeł zarażenia.

Uważam natomiast, że nie ma podstaw do hipotezy, że został on stworzony w laboratorium”.

A dlaczego Włochy aż tak bardzo cierpią w tej sytuacji?

“Proszę spojrzeć, jest mnóstwo czynników do rozważenia. Pomyślmy tylko o tym, jak żyją ludzie, jakie są nasze zwyczaje i nasza mentalność: w porównaniu z takimi krajami jak Chiny, Japonia i Korea Południowa, jesteśmy przyzwyczajeni do wyrażania relacji międzyludzkich poprzez kontakt fizyczny, od banalnego uścisku dłoni po częste pocałunki i przytulanie. Błahy przykład: na meczu Atalanta-Walencja było 25.000 kibiców z Bergamo, którzy ściskali się i całowali, ciesząc się każdą zdobytą bramką; mógł to być ogromny detonator zarażenia.

Dodajmy do tego fakt, że na początku sytuacja kryzysowa była nieco bagatelizowana przez wszystkich i dlatego nie uruchomiono żadnego planu na wypadek epidemii i zrozumie Pan, że w przypadku wirusa tego typu, wysoce zaraźliwego i często bezobjawowego,  wystarczy naprawdę niewiele, aby doprowadzić do eksplozji zakażenia.

Powiedzmy, że było trochę niejasności; może podejście i postępowanie takie jak przyjęto w czasie epidemii afrykańskiego pomoru świń byłoby właściwe, ale oczywiście dziś łatwo o tym mówić.

Jak interpretować liczby związane z wybuchem epidemii?

“Zależy od tego, jak chcemy je przeanalizować oraz od tego, co chcemy zobaczyć: mogą powiedzieć wiele i nic jednocześnie. Aby sporządzić poprawną statystykę, powinniśmy najpierw wykonać testy sprawdzające obecność wirusa u wszystkich, wziąć pod uwagę tych, u których wynik testu okaże się pozytywny, a następnie obliczyć różne wskaźniki procentowe, które nas interesują (np. śmiertelność). Jedna z danych, która moim zdaniem jest ważna, jest związana z liczbą przyjęć do szpitala: jest bowiem wiele osób bezobjawowych lub takich, które dochodzą do zdrowia bez większych problemów (około 80%), ale istotne jest to, aby zrozumieć, jak wiele osób potrzebowało hospitalizacji, tak abyśmy mogli oszacować stopień intensywności wirusa.

Punktami odniesienia, które mamy do tej pory do dyspozycji, na potrzeby obliczeń statystycznych, są statek wycieczkowy “Diamond Princess” – dane zebrane przez burmistrza (który jest fizykiem) miasteczka Nembro oraz dane pochodzące z  Instytutu Nauk Polityki Międzynarodowej: są to przypadki obwodów zamkniętych, które pozwalają nam dokładniej policzyć to, co chcemy przeanalizować i z których wyłania się śmiertelność na poziomie około 1%”.

Myśli Pan, że można stworzyć szczepionkę? Jeśli tak, to czy da nam właściwą odporność, czy będzie to tak, jak z przypadkami grypy?

“Szczepionka będzie gotowa, miejmy nadzieję, do końca roku. Trwają prace nad szczepionką, która zapewni nam odporność, ale jest jeszcze za wcześnie, aby mieć taką pewność. Musimy być w stanie zrozumieć właściwości, z jakimi mutuje wirus; jeśli nie potrafimy stworzyć takiego, który daje odporność, stworzymy taki, w stylu szczepionki przeciwko grypie, to znaczy taki, który może zawierać twardy rdzeń informacji o wirusie, którego trzeba zwalczyć.

W związku z tym, w chwili obecnej nie możemy również przewidzieć tego, czy nadejdą drugie fale zarażeń, czy też nie, właśnie dlatego, że najpierw musimy zrozumieć, jak zachowuje się wirus. Prawdopodobnie jednak, podobnie jak grypa, będzie się on nieco mutować i wracać co roku; gdyby tak było, musielibyśmy zaszczepić się znacząco liczniej, zwłaszcza osoby z grupy ryzyka”.

Podczas gdy my czekamy na szczepionkę, nasza służba zdrowia załamuje się. Jaka jest Pana ocena tego aspektu?

“Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że na szczęście istnieje publiczna służba zdrowia. Uważam również, że uczyniono wszystko, co było możliwe do zrobienia; to co zrobiły szpitale w Lombardii, a konkretnie z Bergamo, z trudem dokonałyby najlepsze szpitale na całym świecie.

Prawdziwy problem polega na tym, że personel medyczny był  nieprzygotowany i w związku z tym wielu pracowników nie było odpowiednio wyposażonych we wszystko, co niezbędne, aby móc poradzić sobie z infekcją wirusową.

Nawet dzisiaj mówi się o braku nie tylko wystarczającej ilości respiratorów, ale także masek”.

Z perspektywy swojego doświadczenia i prestiżowych funkcji, które Pan pełni, co może Pan zasugerować?

“Mam nadzieję, że kiedy ten zły czas się skończy, nie zapomnimy o wszystkim, unikając rozmowy o tym, ale skorzystamy z okazji, by się przygotować i wprowadzić odpowiednie procedury, naprawdę bez żadnych dyskusji.

Z mojego punktu widzenia, pragnę podkreślić w szczególności trzy elementy, które należy usprawnić.

Pierwszym z nich jest brak relacji pomiędzy rejonizacją a szpitalem: nasza mentalność jest ukierunkowana na szpital, podczas gdy osobiście uważam, że to rejonizacja właśnie powinna spełniać rolę dużego filtru. Zauważyliśmy, że lekarze ogólni nie odegrali wielkiej roli, ponieważ nie byli w stanie tego zrobić.

Druga dotyczy rezerw, jeśli chcemy je tak nazwać: mamy sporo broni, okrętów pancernych, samolotów, które są dostępne, w razie potrzeby; nie widzę powodu, dla którego nie miałoby być tak samo w przypadku sprzętu medycznego. Robimy to z powodów militarnych, ale dla zdrowia już nie?

Trzeci dotyczy tego o czym mówiliśmy wcześniej. Dziś wszyscy proszą badaczy i naukowców, aby działali, jak najszybciej, aby powiedzieli nam, co mamy robić itp., ale we Włoszech ograniczyliśmy badania do minimum, do tego stopnia, że jesteśmy na szarym końcu pod względem: inwestycji, liczby naukowców, ograniczeń dotyczących badań na zwierzętach, które, niezależnie od tego, jak bardzo są złe, są nam potrzebne, ponieważ niektórych badań nie można przeprowadzić na ludziach.

Jak mówiliśmy, jest to świat zglobalizowany: podróżujemy my, podróżuje nasz towar, podróżują  nawet bakterie i wirusy. Miejmy nadzieję, że to się już nigdy nie powtórzy, ale musimy być przygotowani na tego typu zagrożenia.”

Eravamo tutto quello che gli altri sognavano

Viaggio in un’Italia che, forse, non tutti conoscono e di cui, purtroppo, non ne resta quasi neanche la storia.

Il Bel Paese.

Questo è il nome con cui tutto il mondo ci ha rinominato. E se così è, un motivo ci sarà; anche più di uno.

Siamo un popolo ed una nazione che è sempre stata protagonista nella storia, dall’Impero Romano al Rinascimento, passando per imprese ed opere di personaggi incredibili i cui contributi sono poi rimasti in eredità al mondo intero.

Siamo il Paese delle meraviglie naturali e delle opere d’arte, della musica e della poesia, della pizza e della pasta, della Ferrari e della Vespa. Tutti simboli che hanno fatto il giro nel mondo, che sono stati protagonisti delle più famose pubblicità, che tutti volevano avere per vivere, almeno in parte, il sogno italiano.

L’Italia, così piccola, è il terzo Paese al mondo per riserve auree.

Insomma, eravamo tutto quello che gli altri sognavano.

Un Paese così piccolo ma con una forza così grande da essere la quarta potenza mondiale (articolo di “La Repubblica” del 1991 e reperibile al link, oltre che dati “Wikipedia” al link).

Ne consegue, infine, che il Made in Italy è il terzo marchio al mondo per notorietà (dopo Coca-Cola e Visa) ed il settimo al mondo in termini di reputazione tra i consumatori (“Wikipedia” al link).

L’inizio della fine

Ecco, dunque, perché ci chiamano il Bel Paese e perché ci invidiano tutto. E ci invidiano così tanto, al punto da volerci “distruggere”.

In tempi non sospetti ed in modo aperto, la Francia di Chirac diceva che serviva “una moneta unica per controllare la lira” (articolo di “La Repubblica” del 1996 reperibile al link). La Germania voleva la deindustrializzazione dell’Italia in quanto il suo tessuto di medie e piccole imprese dava troppa concorrenza all’industria tedesca: l’asse franco-tedesco era solito e compatto verso l’obiettivo.

Vincenzo Visco, Ministro delle Finanze del governo Prodi nel 1996, ammise nel 2012 che alla Germania servivamo proprio per svalutare l’euro e che con la lira avremmo fatto troppa paura all’asse franco-tedesco (“Il Fatto Quotidiano” al link).

Nel 1993 un articolo de “Il Corriere della Sera” (approfondimento al link) scriveva “Germania, mai così in basso. Made in Italy, mai così in alto” mentre un articolo de “La Repubblica” si intitolava “Riassorbite in un mese tutte le perdite del ’92” (reperibile al link).

Ed è proprio alla lira che “Il Corriere della Sera” faceva un elogio che si intitolava “Grazie alla lira – Bilancia commerciale, 1995 senza precedenti” (reperibile al link) il 14 febbraio 1996.

Le strategie franco-tedesche trovarono strada aperta in alcuni passaggi di fondamentale importanza; si parte dal famoso “Divorzio” (anche noto come “la lite delle comari“) tra Tesoro (allora guidato dal Ministro Beniamino Andreatta) e Banca d’Italia (allora guidata da Carlo Azeglio Ciampi) che sollevò Banca d’Italia dall’obbligo della garanzia del collocamento integrale in asta dei titoli pubblici offerti dal Ministero del Tesoro.

Si passa poi all’altrettanto famosa “Crociera sul Britannia“: il 2 giugno del 1992, a bordo del panfilo della Corona d’Inghilterra (che si chiamava, appunto, “Britannia”), manager ed economisti italiani discussero con i banchieri britannici della prospettiva delle privatizzazioni in Italia.

Su quel panfilo, secondo Cossiga, c’era anche Mario Draghi, che sarebbe il responsabile delle privatizzazioni selvagge avvenute in Italia negli anni ’90 e che hanno distrutto l’economia italiana (link dei due minuti di video in cui Cossiga accusa Draghi).

Lo stesso Draghi è colui che fece una tesi di laurea contro l’euro ma poi passò alla posizione del “whatever it takes” (approfondimento al link), ovvero che l’euro andava mantenuto ad ogni costo.

L’opera delle privatizzazioni fu poi portata avanti e compiuta da Romano Prodi, che disse che il compito gli fu dato proprio da Ciampi (approfondimento al link), cioè uno degli autori del “Divorzio” che ha portato all’esplosione del debito pubblico.

E saranno proprio loro, Prodi e Ciampi, a portarci nell’euro, come se la lezione dello “Sme credibile” (di fatto l’antenato dell’euro) non fosse bastata. In questo video di 2 minuti e 40 secondi, Craxi e Pomicino ci raccontano la manovra voluta da Ciampi.

L’Ue

Sono riusciti a toglierci, piano piano in modo che non ce ne si rendesse conto, tutte le nostre peculiarità.

Ci hanno inculcato, passo dopo passo, una mentalità da “inferiori”, da “incapaci” e da “corrotti” (il processo è il medesimo attuato in occasione di “Mani Pulite”: qui uno stupendo approfondimento fatto con Alessandro Montanari). Tanto che ad oggi c’è chi a gran voce invoca la cessione di sovranità sotto ogni sua forma all’Europa, “perché abbiamo bisogno di qualcuno che ci dica cosa dobbiamo fare”.

No: lo 0,50% della superficie terrestre non diventa la quarta potenza mondiale, perché qualcun altro gli dice cosa deve fare.

Ci siamo fatti inculcare le idee che “spendiamo troppo”, che “viviamo al di sopra delle nostre possibilità”, che “la corruzione pubblica è il nostro male e da questo dobbiamo epurarci”. Ecco dove risiedono le radici che hanno portato ad anni di privatizzazioni, di svendite e di umiliazioni (ecco perché con queste idee ci vogliono far credere che la politica sia un costo e che il problema è la corruzione, quando in realtà vogliono solo privarci di ulteriore sovranità – approfondimento all’intervista con Alessandro Montanari al link).

Di privatizzazioni, come abbiamo visto, perché tutto quello che era pubblico veniva visto come il male e bisognava farlo gestire dei privati, perché “loro sì che sono bravi, efficienti e soprattutto non si fanno corrompere”. Proprio com’è successo per il Ponte Morandi.

Di svendite, basti pensare al fatto che il governo Renzi ha (s)venduto il 33% della rete elettrica e del gas ai cinesi per soli 2 miliardi di euro (approfondimento de “Il Corriere della Sera” al link).

O a quando il governo Gentiloni stava per regalare 300 chilometri quadrati di mare alla Francia, fermato da un’interrogazione regionale in Toscana firmata dal leghista Claudio Borghi Aquilini, mentre l’accordo era già stato firmato e ratificato in Francia (approfondimento al link).

Ancora quando l’Algeria ha emanato un atto unilaterale dichiarando la variazione dei confini internazionali a proprio favore, arrivando alle coste della Sardegna senza che l’Italia ancora si sia opposta con fermezza o decisione (approfondimento al link).

E sì, di umiliazioni, perché non trovo altre parole per descrivere una situazione in cui dobbiamo chiedere in ginocchio e col cappello in mano all’Europa di poter spendere dei soldi che sono nostri, poterli usare per un’emergenza sanitaria talmente grande da far dichiarare l’Italia intera zona rossa, com’era successo con i terremotati.

Ci hanno detto che dovevamo ridurre i costi, spendere meno, perché “abbiamo vissuto sopra le nostre possibilità” ed ora questo ce lo chiede l’Europa, quelli bravi che ci dicono cosa dobbiamo fare perché noi siamo inferiori ed incapaci e quindi ci serve qualcuno che ci dica cosa fare.

E allora via con i tagli agli stipendi, alle pensioni, alla sicurezza, all’istruzione e, come stiamo toccando con mano proprio ora, alla sanità (qui un approfondimento di “Esquire” firmato da Simone Alliva). Quanto alla sanità, pensate al solo emblematico passaggio dell’acronimo da “USL” (Unità Sanitarie Locali) ad “ASL” (Aziende Sanitarie Locali): la Sanità è stata trasformata in un’azienda, ed un’azienda persegue il profitto non il bene dei cittadini.

Ci siamo privati della nostra moneta, l’amata lira. Oggi in molti la definiscono la “liretta”, dicono che facevamo le “svalutazioni competitive”; come se l’attuale Quantitative Easing non servisse che a svalutare l’euro per renderlo più competitivo. Diceva Mayer Amschel Rotschild già attorno al 1800: “Let me issue and crontrol a nation’s money and I care not who writes the laws” (ovvero: consentitemi di emettere e controllare i soldi di una nazione, e non mi importerà nulla di chi scriva le leggi).

Abbiamo ceduto la sovranità: Mario Monti, in questo video di un minuto e mezzo, sostiene che “l’Europa abbia bisogno di gravi crisi per fare passi avanti” e che questi passi avanti sono “la cessione di sovranità“.

Si è volutamente fatta crollare la domanda interna (video con le dichiarazioni di Mario Monti), si sono tolte un sacco di tutela dal lavoro. Ma ci è stato inculcato che se abbiamo un contratto da 500 euro lordi al mese non si tratta di schiavismo legalizzato, ma dobbiamo ringraziare di avere ciò che abbiamo in un momento di crisi come questo (ancora Mario Monti, in questo video da 30 secondi, non riesce a rispondere quando gli viene chiesto cosa direbbe ad un suo ipotetico figlio laureato nel caso in cui dovesse scegliere tra lavorare per 500 euro al mese in un call center o andarsene dall’Italia), con buona pace di quello che è scritto nella Costituzione.

E senza badare al fatto che la crisi dura ormai da oltre 10 anni, che la sola a non esserne uscita è l’Europa e che i soldi, pensate un po’, si possono stampare all’infinito: lo ammetteva (qui il link) amaramente lo stesso Mario Draghi (non importa cosa succeda, l’importante è non fare deficit ed evitare a tutti i costi l’inflazione perché ai super ricchi non piace). Ma Keynes pare essere rimasto solo un ricordo lontano, purtroppo.

Ci hanno smontato il Made in Italy, ora si usa il Made in Ue (approfondimenti ai link1 e link2)

Il virus della verità

In realtà altro non si è fatto che rovinare economicamente un Paese troppo scomodo per gli altri Stati, perché dava loro una concorrenza invincibile ed invidiabile.

Ed ora, col il MES di cui si parla e la cui eventuale applicazione prevederebbe l’attuazione di altre privatizzazioni volte a risanare il debito, potrebbero darci il colpo di grazia.

La differenza l’ha sempre fatta quel valore aggiunto intangibile nel fare le cose, tipico italiano, che risiede nel ricoprire di passione e sacrificio tutto ciò che facciamo. E questo è ancora quello che ci tiene in piedi, martoriati come siamo.

Una situazione riassumibile con le parole usate da Niccolò Fabi nella sua canzone “Una buona idea“:

Sono un frutto che da terra guarda il ramo, orfano di origine e di storia, di una chiara traiettoria. Sono orfano di valide occasioni, di cibo sano e sane discussioni. Orfano di uno slancio che ci porti verso l’alto, di una cometa da seguire, di un maestro d’ascoltare. Orfano di partecipazione e di una legge che assomigli all’uguaglianza, di una democrazia che non sia un paravento, di onore e dignità, misura e sobrietà. E di una terra che è soltanto calpestata, comprata, sfruttata, usata e poi svilita. Orfano di una casa, di un’Italia che è sparita.”

Ed ora che è arrivato un virus a farci capire come stanno davvero le cose perché ha fatto crollare tutte le bugie sulle quali si basa l’Unione europea, dalle infondate regole alla finta solidarietà (approfondimento al link), ora che tocchiamo con mano tutto il male che ci è stato fatto, forse ci sveglieremo da questo finto sogno che si è tramutato in un incubo.

Arriverà il giorno in cui riapriremo gli occhi e torneremo ad essere quello che eravamo, il giorno in cui torneremo a fare tutto quello che sappiamo fare, il giorno in cui diremo, nuovamente, “l’Italia s’è desta!”.

Pandemic Bond: cosa sono e come funzionano. Ci rimettiamo?

Costituiti esattamente come obbligazioni, sono inerenti al verificarsi o meno di una pandemia.
Per chi li stipula, però, è facile guadagnarci o non perderci niente.

I Pandemic Bond sono delle vere e proprie obbligazioni; più precisamente sono dei contratti assicurativi contro una pandemia (esattamente come quella attuale del coronavirus).

Il loro lancio sul mercato era stato annunciato dalla Banca Mondiale durante il G7 di Sendai, in Giappone, nel maggio del 2016 e sono poi stati emessi nel 2017.

Più nel dettaglio, la Banca Mondiale, appunto nel 2017, ha emesso due tipi di bond: il primo è inerente esclusivamente alle pandemie di coronavirus o influenza (il coronavirus è il virus che genera l’influenza ma anche il semplice raffreddore; ce ne sono molti tipi ma la “famiglia” è la stessa) e raggiungeva emissioni totali per 225 milioni di dollari; tra le condizioni necessarie per farlo scattare ci sono la presenza di almeno 2.500 vittime in un Paese più almeno altre 20 in un altro.

Il secondo bond, del valore di 95 milioni di euro, è invece legato ad una più vasta gamma di casistiche (ad esempio l’ebola ed altre malattie) e per farlo scattare (o per farne scattare parte di esso) sono necessarie almeno 250 vittime.

Entrambi i bond hanno rendimenti elevati: il primo paga un tasso del 7,5%, il secondo addirittura del 12,1%.

La scadenza dei bond è fissata al 15 luglio 2020. Se l’Oms dichiara lo stato di pandemia prima di questa data, i possessori dei titoli si vedranno rimborsare solo una parte del capitale oppure addirittura niente.

L’Oms ha dichiarato lo stato di pandemia in data 11 marzo 2020.

La dichiarazione dello stato di pandemia, tuttavia, non è l’unica clausola; altre clausole sono inerenti, ad esempio, al numero dei Paesi coinvolti ed il tasso di crescita del contagio.

Le condizioni necessarie a far scattare il taglio dei bond sono quindi complesse. Tanto complesse che la loro certificazione necessita di un’apposita società.

Questa società, come riportano “QuiFinanza” ed “Altroconsumo Finanza”, è la “Air Worldwide Corporatrion” (società privata americana).

I possessori di questi bond non sono investitori al dettaglio, ma solamente a banche e gestori e, come per ogni titolo, c’è chi ci guadagna e chi ci perde.

Se i possessori sono banche e gestori, viene da pensare, sia un problema loro. Ma non è del tutto così.

In questo caso, infatti, è possible che i medesimi possessori abbiano inserito questi titoli nei fondi dei loro clienti o comunque nella loro gestione patrimoniale; in tal caso la cosa impatterebbe negativamente nei portafogli.

La casistica ricorda i casi Cirio e Parmalat, in cui ci hanno rimesso anche i risparmiatori tenuti all’oscuro.

Per sapere se nei vostri portafogli ci finiscono anche i rendimenti di questi bond, potete chiedere ai vostri gestori o banche la presenza dei medesimi bond che hanno Isin XS1641101172 e XS1641101503.

Coronavirus, Montanari: Vaccine is a big scam

What is this? How does it work? Why are we in a state of emergency and what is behind it?
Stefano Montanari comprehensively explains the issues related to the coronavirus.

(Translation by Jolanta Micinska – Hercog)
(Italian version at link)
(Polish version at link – Translation by Magda Żymła)

The hot theme of this period is, for sure, coronavirus.

An invisible and cunning enemy that caused the world to stop.

We tried to imagine what might be behind it (more information under the link) and also engaged our readers (more information at the link).

Today, one of the leading experts in this field comes to the fore: Dr. Stefano Montanari, nanopathologist, professor at the Steliora Centre in Geneva, author of several patents in the field of cardiac surgery, vascular surgery, pneumology and a designer of systems and equipment for electrophysiology, director of the Scientific Laboratory of Nanodiagnostics in Modena, lecturer of several national and international master studies, author of numerous scientific publications, former consultant of the Public Prosecutor’s Office and the Italian Observatory Military. He has been working continuously in publishing with his wife Antonietta Gatti, who has been listed as the top 32 scientists in the world since 2012, and more than twenty years ago, the discoverers of micro- and nanoprosic diseases and disorders have worked with her.

Dr. Montanari, what is the coronavirus that scares us so much?

“It is a chemical chain belonging to the corona family of viruses, of which there are thousands; just think that the usual common cold is usually caused by coronavirus; it is a highly infectious (and therefore contagious) virus, but it is usually harmless – in the vast majority of people without any symptoms (most likely now that we talk, we ourselves have a coronavirus and so has at least half of the Italian population).

In fact, it is a new influenza virus that has the trait that attacks the lungs and therefore pathologically affects the elderly, smokers and people who already have previous ailments, and therefore, in addition to the fact that they suffer from some disease units, they also take certain drugs, for example, hypertension. In general, healthy people are not affected by this virus at all, which, I repeat, becomes ubiquitous and very normal, as are the huge number of other viruses.”

And where was it born?

“I heard everything about it and the opposite of everything; when I hear that it started with bats or snakes, I laugh and think we only miss the unicorn.

I do not know where it came from, only a few people in the world have such knowledge, but viruses like these are very easy to modify, mix, rework in the laboratory … it may happen that you get out of the lab by mistake or intentionally. It certainly wasn’t alone, as former Health Minister Lorenzin might have assumed, when he said viruses were creeping and jumping.”

You say that it is a virus that is not a problem in itself, but people in Italy are dying in more numbers than in China, let us think of Bergamo, for example. If you say so, where do all these deaths come from?

“Look, this is how it works: we fill people, especially the elderly, with flu vaccines and weaken already weak bodies. This is because with the help of a vaccine we intend to inject an old virus into the body (the goal should be to create antibodies), but there are no flu vaccines and therefore we do nothing but weaken the body and subject it to a new flu (even a new coronavirus), and in addition, the old virus was injected into the body, so you have a total of two possible flu in an already overworked body.  The BBC, a British state broadcaster, has issued a report saying that people vaccinated against influenza must remain in isolation for 12 weeks (available at the link). It seems to me that this can already give you a thought. If we take the official numbers of the Higher Institute of Health, we will see that they died “with” coronavirus, then 3 people and personally I have doubts about these 3; in addition, if we pay attention, we will notice that the map of the dead coincides with the map of vaccinations carried out. The higher the density of vaccinated people, the higher the density of people infected with the virus. Official figures are clear: dying people have been affected by other potentially fatal diseases, and often even more than one. Therefore, we say that people die “with” coronavirus, not “because of” the coronavirus.

Finally, I stress that the number of deaths is the same as each year due to normal flu, which proves that the coronavirus has not increased mortality.”

Let me understand: if the problem is not the virus itself, because it is not fatal, it means that the problem is Italian health care. Is that how I should treat it?

“That’s right! The problem is that we are not prepared for so many cases of lung disease; and we are not, because our politicians have not been prepared for the last 10 years. Over the past decade, we have only weakened health care by reducing the number of hospitals, staff, machinery and equipment. Today we need respirants and we don’t have them. In addition, we are reducing education, thus we are not able to train medical staff to the right level or maintain it in Italy because of the devaluation of work, and we do not provide the materials needed by doctors to perform their work. We have fewer than 4 intensive care facilities per 1000 inhabitants: it’s a scandal.

Let us add, finally, a system of widespread corruption, which has two problems; first, for a product that normally costs 10, in Italy you pay 20, using inappropriately the small sum that is available; secondly: doctors must carry out dictatorships of the regime, otherwise they will be deprived of the right to practise… and they also have a family to live.”

You are telling us that the problem is the inadequacy of the health care system and those who have managed it over the last 10 years. If so, does that mean that the provisions that have given us a level of prevention are also wrong?

“Worse, they are often complete nonsense. Just think about wearing gloves: in this way we protect our “good” fungi and bacteria from contact with the virus and fighting it; in these gloves soaked in the virus we go and touch clothes, money, surfaces, etc., spreading the virus everywhere. Masks are useless because the virus is able to enter in huge quantities into a cell, the order of which is the size, is a few thousands of millimeter parts; imagine what mask can do to work on such sizes: nothing!

They tell us to stay at home when we need to go outside, because the sun is necessary, gives us the opportunity to metabolize vitamin D, which is needed for our immune system. And riding a motorcycle, which has always been recommended to maintain good health, is even banned under decree. In short, these recipes prepare the body to adopt not only this virus, but in fact many pathogens. Without taking into account all that is inherent in depression, mood and fear: anything that has the opposite effect on what we need for the body to react. When I worked in Sweden for a while in the early 1970s, the chief doctor said to me, “You see, here is the one who wants to die, and the one who wants to live, survives, and that makes all the difference.”

Going back to vaccines, as far as I understand whether flu injections are some kind of scam?

“It’s not a kind of scam, it’s a real falsehood. The vaccine can only be defined as such for diseases that give immunity (measles, rubella, chickenpox, etc.) and not for colds or flu; I was a student of Luigi Di Bell and said that the cured flu lasts seven days, and the uncured lasts a week. If a real disease does not give immunity, it is absurd to hope that the vaccine can do it, which is nothing more than a disease in the form of an attenuated form.

And even worse are those universal vaccines that have become mandatory for children and without which they cannot go to school. If the vaccine is supposed to prevent the disease, why worry so much about children who don’t? Those who are vaccinated should be safe… but apparently they are not and demand the vaccination of everyone, beyond all control, because any vaccination means money. Money for pharmaceutical companies, with added value, which can not boast any product in the world, up to alms, which doctors shamely accept: a few euros for each injection made.

But I will tell you more: vaccines are legally exempt from all trials, experimentation and have not even been seriously tested for at least 33 years;

And as if that weren’t enough, vaccines are the only product in the world for which no civil or criminal liability is incurred: it is true that if the vaccine creates any problems for the vaccinated person, it receives compensation, but is paid for by the Ministry of Health, not the entrepreneur who registered the vaccine. Let’s add that those who exist in the vaccine business do not have the slightest trouble finding customers, because you are simply obliged to be a buyer, and advertising is provided by the state.”

If I keep up with your line of reasoning properly, I think if flu vaccines are a scam, then the vaccine against corona virus can be a colossal affair.

“Of course! Soon, a little wash will come out of Israel and/or some big pharmaceutical company and these washes will be passed on as a vaccine against the coronavirus. Defining it as such because the epidemic is global, it will force 7.5 billion people to vaccinate: as with many other vaccines, the trader will not even have to waste time looking for his clients, because everyone will be forced to be. The difference is in numbers.”

So the corona pandemic virus is set? Is this why they did not close the stock market (more on this link)?

“It’s one big scam. Think that in 2017, bonds were issued that put on an interesting corona virus infection that would take place between 2020 and 2021: how much money could you earn? who bet on such a seemingly improbable event as this?

Then think about how much money companies lose on the stock market every day. Take a practical example, however: you have a pizzeria, but you have a responsibility to keep it closed and that’s why you don’t make money on it, but in the meantime you have to pay rent, pay staff, bills, taxes, mortgage, if you have it, food stocks lose your shelf life and you have to buy new ones. Time is passing and we don’t really know how long the quarantine will last, but the united environment keeps telling us that it will take longer and longer (we are already talking about October); in the meantime, staying at home, he gets into depression and fear. A nice guy comes and offers to buy a pizzeria for 1000 euros: of course you sell it immediately to free yourself from costs and risks, while considering the buyer as a saint.

The same example is repeated on companies: after the epidemic ends, a small group of people will buy everything and do it at a ridiculously low price, maybe they will even be considered saints or heroes.”

Finally, a bit of a personal question: is it true that you sold your house to raise funds for research? And is it true that the necessary tool for research has been taken away from you?

“It’s true. But it is also true that I would not do it again, given the way they treat us and what we have just seen: people don’t deserve this sacrifice. As for the tool, the electron microscope, they took it to us ten years ago. The fundraiser, which was organized to buy, brings disappointing results, and that’s why I repeat that people don’t deserve anything.”